Tajemniczy teatr lalek

W małym miasteczku Starowice stoi zabytkowy teatr lalek, o którym krążą niezwykłe legendy. Miejscowi opowiadają, że gdy zegar wybija północ, drewniane lalki budzą się do życia i odgrywają własne, tajemnicze spektakle. Kiedy dziesięcioletnia Agatka zostaje przypadkowo zamknięta w teatrze po przedstawieniu, odkrywa magiczny świat lalek i ich walkę o przetrwanie.

Zamknięta po zmroku

Agatka poprawiła czerwoną kokardę we włosach i spojrzała z zachwytem na fasadę Starego Teatru Lalek. Rzeźbione drewniane kolumny i złocone zdobienia wyglądały jakby pochodziły z innej epoki. Budynek stał w sercu Starowic od ponad stu lat i choć nieco podniszczony, wciąż przyciągał widzów swoim tajemniczym urokiem.

Agatko, pospiesz się! — zawołała mama, trzymając w dłoni dwa bilety. — Przedstawienie zaczyna się za dziesięć minut.

Dziewczynka przyspieszyła kroku, podekscytowana jak zawsze, gdy odwiedzała teatr. Uwielbiała przyglądać się drewnianym lalkom, które w rękach doświadczonych lalkarzy ożywały, opowiadając najpiękniejsze historie.

Wewnątrz teatru panował przyjemny półmrok. Czerwone aksamitne fotele, złocenia na balustradach lóż i ogromny kryształowy żyrandol tworzyły magiczną atmosferę. Agatka zajęła miejsce w trzecim rzędzie, tuż przy przejściu.

Mamo, znasz legendę o tym teatrze? — szepnęła, gdy gasły światła.

Tę o lalkach ożywających o północy? — uśmiechnęła się mama. — To tylko stara opowieść dla turystów, kochanie.

Kurtyna uniosła się powoli, ukazując bajkową scenografię. Przedstawienie „Królewna i siedem wróżek” było ulubioną sztuką Agatki. Drewniane lalki tańczyły i śpiewały, poruszane przez niewidocznych lalkarzy. Szczególnie zachwyciła ją postać Księżniczki Róży — lalki o porcelanowej twarzy i sukni z prawdziwego jedwabiu.

Gdy przedstawienie dobiegło końca, widzowie zaczęli opuszczać salę. Agatka zauważyła, że Księżniczka Róża ma obluzowany kawałek sukienki.

Mamo, zostawiłam szalik, zaraz wrócę — skłamała i gdy mama wyszła do foyer, Agatka przemknęła w stronę sceny.

Na zapleczu panował twórczy nieład. Dziesiątki lalek wisiały na hakach lub leżały na półkach. Agatka ostrożnie wzięła Księżniczkę Różę i próbowała poprawić jej suknię. Nagle usłyszała zgrzyt zamykanych drzwi i głosy personelu opuszczającego teatr.

Halo! Jestem tutaj! — zawołała, ale nikt jej nie usłyszał.

Przerażona, pobiegła do głównych drzwi, ale były już zamknięte. Wyjęła telefon, ale bateria była wyczerpana. W panice zaczęła chodzić po opustoszałym teatrze, szukając wyjścia.

Spokojnie, Agatko — mówiła do siebie. — Rano ktoś przyjdzie i cię znajdzie.

Zmęczona, usiadła w fotelu w pierwszym rzędzie. Stary zegar na wieży teatralnej wybił kolejne godziny: dziewiąta, dziesiąta, jedenasta… Agatka walczyła ze snem, ale w końcu jej powieki stały się ciężkie. Ostatnie, co zapamiętała przed zapadnięciem w sen, to wskazówki zbliżające się do północy.

Przebudził ją dziwny szelest. Zegar właśnie wybijał dwunastą. Gdy otworzyła oczy, nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Na scenie, w blasku tajemniczego błękitnego światła, stały lalki — ale nie wisiały już bezwładnie na sznurkach. Poruszały się same!

Panie i panowie! — oznajmił kolorowo ubrany Arlekin, ukłoniwszy się głęboko. — Dziś wieczorem specjalne przedstawienie dla wyjątkowego gościa!

Wszystkie lalki odwróciły swoje drewniane i porcelanowe główki w stronę Agatki, która ze zdumienia nie mogła wydobyć z siebie głosu.

Przyjaźń wśród lalek

Agatka przetarła oczy, pewna, że śni. Jednak gdy ponownie spojrzała na scenę, lalki nadal poruszały się samodzielnie, szeptały między sobą i wskazywały na nią drobnymi, drewnianymi palcami.

Nie bój się, mała — odezwał się Arlekin, podchodząc do krawędzi sceny. Jego oczy, malowane na drewnianej twarzy, jakimś cudem błyszczały. — Nie zrobimy ci krzywdy.

Agatka przełknęła ślinę i zebrała w sobie całą odwagę.

Jak… jak to możliwe, że mówicie? — zapytała, podchodząc niepewnym krokiem bliżej sceny.

To długa historia — westchnęła Księżniczka Róża, poprawiając swoją jedwabną suknię. — Ale skoro już tu jesteś, możemy ci ją opowiedzieć.

Arlekin pomógł Agatce wejść na scenę, gdzie otoczyły ją wszystkie lalki. Niektóre były stare, z popękanym drewnem i wyblakłymi farbami, inne lśniły nowością. Wszystkie jednak miały w sobie coś szczególnego — życie, którego nie powinny posiadać.

Dawno temu — zaczął Arlekin, siadając po turecku — żył wielki lalkarz, Mistrz Kukiełka. Kochał swoje lalki tak bardzo, że wlał w nie cząstkę swojej duszy. Dlatego co noc, gdy zegar wybija dwunastą, budzimy się na kilka godzin.

Ale teraz nasz teatr jest zagrożony — dodała smutno mała lalka-clown. — Pan Zębatka, nowy właściciel, chce zamknąć teatr i sprzedać budynek deweloperom.

Co się wtedy stanie z wami? — zapytała Agatka, dotykając delikatnie drewnianej rączki lalki.

Zostaniemy rozdzieleni, sprzedani różnym kolekcjonerom lub wyrzuceni — szepnęła Księżniczka Róża, a na jej porcelanowej twarzy pojawiła się malutka łza.

Agatka poczuła, jak jej serce ściska smutek. Nie mogła pozwolić, by te magiczne istoty straciły swój dom, swoje miejsce na świecie.

Może mogę wam jakoś pomóc? — zaproponowała, wstając z determinacją.

Arlekin klasnął w dłonie, a jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.

Właśnie na to liczyliśmy! Legenda mówi, że dziecko czystego serca może nas uratować.

Lalki zaprowadziły Agatkę na zaplecze, do małego pokoiku, którego nigdy wcześniej nie widziała. Było to miejsce pełne starych ksiąg, butelek z kolorowymi płynami i dziwnych narzędzi.

To pracownia Mistrza Kukiełki — wyjaśnił stary, brodaty Pierrot. — Nikt o niej nie wie, a to właśnie tutaj tkwi sekret naszego życia.

Na środku pomieszczenia stał zakurzony stół, a na nim leżała otwarta księga i stara skrzynia. Arlekin ostrożnie podniósł wieko skrzyni, ukazując błyszczący, złoty kluczyk.

Ten kluczyk otwiera sekretną szkatułkę, w której Mistrz ukrył swój testament — wyjaśniła Księżniczka Róża. — W testamencie zapisał teatr miastu, pod warunkiem że na zawsze pozostanie teatrem lalek.

Ale szkatułka zniknęła wiele lat temu — westchnął Pierrot. — Wierzymy, że Pan Zębatka wie, gdzie ona jest, ale nigdy nam jej nie pokazał.

Agatka zamyśliła się, obracając złoty kluczyk w dłoniach.

A gdybyśmy jej poszukali? — zaproponowała. — Mamy całą noc!

Lalki spojrzały po sobie z nadzieją i podekscytowaniem. Po chwili wszyscy przystąpili do działania. Podzielili się na grupy i zaczęli przeszukiwać każdy zakamarek teatru.

Agatka wraz z Arlekinem i Księżniczką Różą udała się do gabinetu Pana Zębatki. Pokój był zastawiony papierami, planami przebudowy teatru i makietami nowoczesnych apartamentowców.

On naprawdę chce zniszczyć teatr — szepnęła ze smutkiem.

Spójrz tutaj! — zawołał nagle Arlekin, wskazując na ścianę. Za obraz przedstawiający nowoczesny wieżowiec był wmontowany mały sejf.

Jak go otworzymy? — zastanawiała się Agatka.

Z tym mogę pomóc — odezwał się cichy głos. Do pokoju wszedł malutki Pajacyk z ogromnym uchem. — Umiem podsłuchiwać. Znam kombinację. Często obserwuję Pana Zębatkę, gdy otwiera sejf.

Z pomocą Pajacyka otworzyli sejf, a w środku, ku ich radości, znaleźli piękną, zdobioną szkatułkę. Złoty kluczyk idealnie pasował do zamka.

Wewnątrz szkatułki, oprócz testamentu, znajdowało się zdjęcie młodego Pana Zębatki siedzącego na kolanach starszego mężczyzny — Mistrza Kukiełki.

On był jego uczniem! — wykrzyknęła zdumiona Księżniczka Róża. — Dlaczego chce zniszczyć dzieło swojego mistrza?

Odpowiedź znaleźli w liście dołączonym do testamentu. Mistrz Kukiełka wyjaśniał w nim, że jego uczeń, młody Pan Zębatka, nie pojął najważniejszej lekcji — że lalki mają swoje serca i dusze, i nie są jedynie kawałkami drewna.

Magiczny spektakl

Pierwsza godzina nad ranem wybiła na starym zegarze, przypominając wszystkim, że czas ucieka. Agatka i jej nowi przyjaciele mieli tylko kilka godzin, by znaleźć sposób na uratowanie teatru.

Musimy zorganizować przedstawienie — oznajmił nagle Arlekin, z błyskiem w oczach. — Wyjątkowy spektakl dla Pana Zębatki, który przypomni mu, dlaczego kiedyś pokochał lalki i teatr.

Agatka zaklaskała w dłonie.

To wspaniały pomysł! Ale jak go tutaj ściągniemy o takiej porze?

Zostaw to mnie — uśmiechnął się chytrze mały Pajacyk, podrygując na swoich krótkich nóżkach. — Umiem nie tylko podsłuchiwać, ale i naśladować głosy. Zadzwonimy do niego i powiemy, że w teatrze wybuchł pożar.

Plan został ustalony. Podczas gdy Pajacyk zajął się telefonem do Pana Zębatki, reszta lalek pod przewodnictwem Agatki przygotowywała najbardziej magiczny spektakl w historii teatru.

Księżniczka Róża wyciągnęła z garderoby najpiękniejsze kostiumy. Pierrot odnalazł starą księgę z zapiskami Mistrza Kukiełki, zawierającą zaklęcia wzmacniające magię lalek. Agatka, z pomocą Arlekina, napisała scenariusz przedstawiający historię teatru i jego znaczenie dla lalek i dla miasta.

Czego potrzeba, by ożywić lalki? — zapytała Agatka, przeglądając księgę Mistrza.

Miłości i wiary — odpowiedział stary, mądry Pierrot. — Mistrz Kukiełka wierzył, że jego lalki mają dusze. Wkładał w każdą z nas cząstkę swojego serca. Pan Zębatka musi sobie o tym przypomnieć.

Godzinę później mały Pajacyk wbiegł na scenę, podskakując z radości.

Już jedzie! Uwierzył, że to awaria instalacji elektrycznej. Będzie tu za piętnaście minut!

Wszystkie lalki natychmiast zajęły swoje pozycje. Agatka schowała się za kulisami, gotowa uruchomić mechanizm kurtyny, gdy tylko Pan Zębatka wejdzie do teatru.

Stary stróż pojawił się punktualnie. Jego gburowate oblicze i zmarszczone brwi świadczyły o niezadowoleniu z nocnej pobudki. Kiedy wszedł do głównej sali teatru, Agatka pociągnęła za sznur i kurtyna uniosła się majestatycznie.

Pan Zębatka stanął jak wryty. Na scenie, w blasku reflektorów, wszystkie lalki siedziały nieruchomo. Nagle, gdy zegar wybił drugą, zaczęły się poruszać. Arlekin wystąpił na przód sceny.

Witamy cię, Edmundzie Zębatko, w magicznym teatrze twojego mistrza — przemówił uroczyście.

Co to za sztuczka? — warknął stróż, rozglądając się nerwowo. — Kto pociąga za sznurki?

Nikt — odparła słodko Księżniczka Róża, wykonując piruet. — Czy nie pamiętasz? Mistrz nauczył cię, że prawdziwa magia tkwi w sercu, nie w sznurkach.

Pan Zębatka cofnął się o krok, ale nie uciekł. Jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia, gdy lalki zaczęły odgrywać sceny z jego młodości — jak uczył się lalkarstwa od Mistrza, jak wspólnie tworzyli nowe kukiełki, jak marzył o przejęciu teatru i kontynuowaniu tradycji.

Skąd… skąd wiecie te wszystkie rzeczy? — szepnął, a jego głos drżał.

My zawsze tu byliśmy, Edmundzie — odpowiedział Pierrot. — Obserwowaliśmy cię, jak dorastałeś, jak się uczyłeś, a potem… jak zapomniałeś.

W tym momencie na scenę wjechała ogromna lalka, przedstawiająca Mistrza Kukiełkę. Pan Zębatka pobladł.

Mój drogi uczniu — przemówiła lalka głosem tak podobnym do głosu zmarłego mistrza, że stróżowi potoczyły się łzy po policzkach. — Nie możesz zniszczyć tego, co zostało stworzone z miłości. Ten teatr nie jest budynkiem — to dom dla serc i dusz, które ożywiłem.

Agatka, widząc, że Pan Zębatka jest poruszony, odważyła się wyjść zza kulis. Podeszła do niego powoli, trzymając w dłoniach testament i zdjęcie.

Znaleźliśmy to w pańskim sejfie — powiedziała cicho. — Mistrz chciał, żeby teatr nadal żył. A pan kiedyś też tego chciał.

Pan Zębatka wziął drżącymi rękami dokumenty. Przez długą chwilę czytał testament, po czym spojrzał na zdjęcie przedstawiające jego i mistrza.

Zapomniałem — szepnął. — Po jego śmierci skupiłem się na pieniądzach, na interesach. Zapomniałem o magii.

W tym momencie wszystkie lalki zeskoczyły ze sceny i otoczyły Pana Zębatkę i Agatkę. Arlekin wyciągnął rękę w geście pojednania.

Nigdy nie jest za późno, by przypomnieć sobie, jak się kocha — powiedział z uśmiechem.

Pan Zębatka zawahał się, po czym uścisnął małą, drewnianą dłoń Arlekina. W jego oczach pojawił się dawno zapomniany błysk.

Może… może mógłbym znów zostać lalkarzem? — zastanowił się głośno. — Teatr potrzebuje nowego mistrza, a ja potrzebuję nowego celu.

Agatka poczuła, jak radość wypełnia jej serce. Wiedziała, że teatr jest uratowany.

Pierwsze przedstawienie mógłby pan zrobić o lalkach, które ożywają o północy — zasugerowała z uśmiechem. — Znam kogoś, kto z przyjemnością przyjdzie to obejrzeć ze swoją mamą.

Gdy zegar wybił trzecią, lalki powoli zaczęły wracać na swoje miejsca. Ich ruchy stawały się coraz bardziej mechaniczne, aż w końcu znieruchomiały całkowicie.

Do jutra, moi przyjaciele — szepnął Pan Zębatka, delikatnie dotykając drewnianej twarzy Arlekina.

Agatka spojrzała na niego z nadzieją.

Więc teatr zostanie?

Pan Zębatka skinął głową, uśmiechając się po raz pierwszy od wielu lat.

Tak, zostanie. I myślę, że czas najwyższy, aby Tajemniczy Teatr Lalek znów stał się najmagiczniejszym miejscem w mieście.

Gdy pierwszy promień słońca wpadł przez witraże teatru, Agatka usłyszała dzwonek swojego telefonu. Bateria jakimś cudem znów działała, a na wyświetlaczu widniało kilkanaście nieodebranych połączeń od mamy.

Zapraszam jutro na przedstawienie — powiedział Pan Zębatka, odprowadzając ją do wyjścia. — Będzie o dziewczynce, która uratowała magiczny teatr lalek.

Agatka obejrzała się po raz ostatni na rząd nieruchomych lalek i mogłaby przysiąc, że Arlekin mrugnął do niej drewnianym okiem.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu