eMamaBajki dla dzieciDla dziewczynekSekret laleczek z zapomnianej komody

Sekret laleczek z zapomnianej komody

W starym domu prababci, dziesięcioletnia Maja odkrywa zakurzony sekret – komodę wypełnioną pięknymi porcelanowymi laleczkami. Każda z nich kryje fragment rodzinnej historii, a gdy Maja je uwalnia, rozpoczyna magiczną podróż przez wspomnienia własnej rodziny. Razem z Eleonorą, Balbiną i tajemniczą Sewerynią musi poskładać puzzle przeszłości.

Zakurzona przeprowadzka

Maja z niechęcią wpatrywała się w fasadę starego, skrzypiącego domu, który od teraz miał być jej nowym domem. Tata nazywał go „skarbem rodzinnym”, ale dla dziesięcioletniej dziewczynki wyglądał jak miejsce wyjęte z horroru. Zielony, lekko łuszczący się dach, okiennice, które skrzypiały przy najmniejszym podmuchu wiatru i dziwny, słodkawy zapach unoszący się w każdym pomieszczeniu.

Mamo, jak długo będziemy tu mieszkać? – zapytała, ciągnąc za rękaw swojej matki, która próbowała uporządkować pudła z ich rzeczami.

To teraz nasz dom, kochanie – odpowiedziała mama z ciepłym uśmiechem. – Prababcia Teodora zostawiła go specjalnie dla nas. Pomyśl o tym jak o wielkiej przygodzie!

Maja westchnęła głęboko. Przygoda? Raczej koszmar. Zostawiła swoich przyjaciół, ukochaną szkołę i przytulny pokój w mieszkaniu w mieście, by zamieszkać w tej… ruinie.

Twój pokój jest na piętrze, ostatnie drzwi po prawej – powiedział tata, dźwigając ciężkie kartony. – Podobno to był pokój prababci, gdy była w twoim wieku. Może ci się spodoba.

Z ciężkim sercem Maja wspięła się po skrzypiących schodach. Korytarz był długi i ciemny, a na ścianach wisiały dziwne, stare portrety ludzi o surowych twarzach. Kiedy dotarła do ostatnich drzwi, jej dłoń zawahała się na klamce. Zebrała całą odwagę i pchnęła drzwi.

Pokój nie był taki zły, jak się spodziewała. Duże okno wpuszczało dużo światła, a zielonkawa tapeta w drobne kwiaty wyglądała zaskakująco świeżo. Ale to mebel stojący w rogu pokoju przykuł jej uwagę – ogromna, mahoniowa komoda z mnóstwem szufladek różnych rozmiarów.

Maja ostrożnie podeszła do mebla. Wyglądał na bardzo stary, ale jednocześnie emanował dziwnym, przyciągającym blaskiem. Gdy dotknęła pierwszej szufladki, usłyszała ciche… chichotanie?

Kto tam? – zapytała drżącym głosem, rozglądając się po pokoju.

Cisza. Może to tylko jej wyobraźnia płatała jej figle? Z bijącym sercem pociągnęła za uchwyt pierwszej szufladki. Była zamknięta. Spróbowała kolejnej, i następnej – wszystkie zamknięte. Kiedy już miała się poddać, zauważyła maleńki kluczyk wystający z najmniejszej szufladki na samym szczycie komody.

Z trudem wspięła się na palce i chwyciła kluczyk. Był ciepły w dotyku, jakby ktoś dopiero co go używał. Pasował do zamka w największej szufladzie na dole komody. Kiedy przekręciła go, usłyszała melodyjne kliknięcie, a szuflada wysunęła się sama.

W środku, ułożone starannie w rzędach, leżały najpiękniejsze porcelanowe laleczki, jakie kiedykolwiek widziała. Każda miała unikatową sukienkę, fryzurę i wyraz twarzy. Jedna szczególnie przykuła jej uwagę – starsza laleczka w błękitnej sukni, z siwymi, starannie upiętymi włosami i ciepłym uśmiechem.

Maja ostrożnie wyciągnęła ją z szuflady. W tym momencie poczuła lekkie mrowienie w palcach, a laleczka mrugnęła do niej.

Nareszcie! Myślałam, że nigdy nas nie uwolnisz, kochana Maju – powiedziała laleczka cichym, melodyjnym głosem.

Maja krzyknęła z zaskoczenia i upuściła lalkę na podłogę.

Eleonora opowiada

Laleczka, zamiast rozbić się na kawałki, elegancko wylądowała na nóżkach i poprawiła swój koronkowy kołnierzyk. Jej porcelanowa twarz wyrażała lekkie niezadowolenie.

Moja droga, naprawdę nie ma potrzeby tak reagować. Jestem Eleonora, najstarsza z kolekcji, a ty musisz być Maja – powiedziała, wykonując mały dygnięcie. – Czekałyśmy na ciebie bardzo długo.

Maja stała z otwartymi ustami, nie mogąc wydusić słowa. Eleonora cierpliwie czekała, aż dziewczynka dojdzie do siebie.

Ale… ale… lalki nie mówią! – wykrztusiła w końcu Maja.

Och, zwykle nie. Ale my nie jesteśmy zwykłymi lalkami. Jesteśmy strażniczkami wspomnień tego domu i twojej rodziny – wyjaśniła Eleonora, podchodząc do komody. – Każda z nas przechowuje fragment historii Willowskich. Tak, tak, to twoje prawdziwe nazwisko rodowe. „Nowak” to nazwisko, które przyjął twój dziadek po wojnie.

Maja powoli usiadła na podłodze, próbując przetworzyć tę nieprawdopodobną sytuację. Eleonora tymczasem stuknęła maleńką dłonią w komodę, a pozostałe szuflady otworzyły się jedna po drugiej. Z każdej wychodziła inna laleczka, każda równie piękna i unikalna.

To jest Balbina – Eleonora wskazała na laleczkę w różowej sukience baleriny, która wykonała perfekcyjny piruet. – A to Sewerynia – dodała, gdy z najciemniejszej szuflady wyszła lalka w czarnej, koronkowej sukni i z tajemniczym uśmiechem na twarzy.

A pozostałe? – zapytała Maja, wskazując na inne laleczki wychodzące z szuflad.

Poznasz je wszystkie w swoim czasie. Każda ma swoją historię do opowiedzenia, ale najpierw musisz wysłuchać mojej – odpowiedziała Eleonora, siadając na brzegu książki leżącej na podłodze.

Ten dom należał do twojej prababci Teodory, ale zanim ona się tu wprowadziła, mieszkała tu jej matka, Anastazja. To była niezwykła kobieta, odważna i pełna pasji. To ona stworzyła tę kolekcję, wkładając w każdą z nas cząstkę duszy rodziny.

Eleonora klasnęła w dłonie, a wokół Mai i laleczek powietrze zaczęło migotać. Nagle pokój zniknął, a one znalazły się w tym samym miejscu, ale wyglądającym zupełnie inaczej – jaśniejszym, nowszym, z eleganckim wystrojem z początku XX wieku.

Witaj w roku 1905 – powiedziała Eleonora z uśmiechem.

Maja z niedowierzaniem obserwowała, jak do pokoju wchodzi młoda, elegancka kobieta z długimi, ciemnymi włosami i oczami łudząco podobnymi do oczu Mai.

To Anastazja, twoja praprababcia – wyjaśniła Eleonora. – Obserwuj uważnie.

Anastazja usiadła przy tej samej komodzie, która teraz wyglądała na nowiutką, i otworzyła małe pudełeczko. W środku leżała miniaturowa laleczka – Eleonora.

Tchnę w ciebie życie, stróżko wspomnień – szepnęła Anastazja, a jej głos brzmiał dziwnie wyraźnie, mimo że była tylko wspomnieniem. – Strzeż historii naszej rodziny, gdy nadejdą ciemne czasy.

Jakie ciemne czasy? – zapytała Maja, patrząc na Eleonorę.

Wojny, dziecko. Nadchodziły wielkie wojny, które miały odmienić los wielu rodzin, w tym twojej – odpowiedziała laleczka z smutkiem w oczach. – Anastazja miała dar przewidywania przyszłości i wiedziała, że musi zabezpieczyć historię rodziny. Dlatego stworzyła nas.

Scena przed nimi zmieniła się. Teraz Anastazja była starsza, a wokół niej biegała mała dziewczynka – Teodora, prababcia Mai.

Pamiętaj, córeczko – mówiła Anastazja, pokazując dziewczynce komodę. – Kiedy przyjdzie czas, laleczki przemówią do tej, która będzie gotowa wysłuchać ich historii.

Tajemnica rodzinnego klejnotu

Nagle wizja zniknęła i Maja znów znalazła się w swoim pokoju, otoczona przez kolekcję ożywionych laleczek. Jej umysł wirował od nadmiaru informacji i emocji. Eleonora stała teraz na parapecie okna, patrząc na zachodzące słońce.

Dlaczego właśnie teraz? Dlaczego do mnie przemówiłyście? – zapytała Maja, próbując zrozumieć swoje miejsce w tej niezwykłej historii.

Eleonora odwróciła się z delikatnym uśmiechem na porcelanowej twarzy.

Ponieważ w twoich żyłach płynie krew Anastazji, a w twojej duszy jest ten sam blask, który miała ona. Tylko ty możesz odnaleźć to, co zostało utracone.

Maja zmarszczyła brwi.

Co zostało utracone?

W tej chwili do przodu wysunęła się Sewerynia, laleczka w czarnej sukni. Jej głos był głębszy i bardziej tajemniczy niż głos Eleonory.

Klejnot Willowskich, dziecko. Szafir, który był w naszej rodzinie od pokoleń. Anastazja ukryła go przed wojną, a wskazówki dotyczące jego lokalizacji rozdzieliła między nami.

Maja poczuła dreszcz emocji. Prawdziwy skarb rodzinny? To brzmiało jak początek przygody z jej ulubionych książek!

Ale dlaczego ten klejnot jest taki ważny? – zapytała, patrząc to na Eleonorę, to na Sewerynię.

Tym razem odpowiedziała Balbina, wykonując piruet na okładce książki.

To nie tylko wartościowy kamień, ale także klucz do prawdziwej historii Willowskich. Z nim związana jest przepowiednia…

Nie dokończyła, bo w tej chwili z korytarza dobiegł głos mamy Mai:

Maju! Kolacja gotowa! I zgadnij kto do nas przyjechał? Ciotka Adela!

Laleczki momentalnie znieruchomiały, wracając do swojej porcelanowej postaci. Tylko Eleonora szepnęła szybko:

Adela wie więcej niż pokazuje. Obserwuj ją uważnie. I pamiętaj – nie mów nikomu o nas. Wrócimy do rozmowy, gdy będziesz sama.

Maja zbiegła po schodach, jej głowa pełna była pytań i emocji. W jadalni, przy starym dębowym stole, siedziała już jej rodzina oraz starsza kobieta o siwych włosach upiętych w elegancki kok – ciotka Adela, siostra jej babci, którą Maja widywała bardzo rzadko.

Oto i nasza mała Maja! – zawołała ciotka Adela, wyciągając ramiona do dziewczynki. – Jak ci się podoba twój nowy pokój? Znalazłaś już coś… interesującego?

Coś w spojrzeniu ciotki sprawiło, że Maja zawahała się. Czy ciotka wiedziała o laleczkach? O komodzie? O rodzinnym sekrecie?

Pokój jest ładny – odpowiedziała ostrożnie. – Szczególnie podoba mi się stara komoda.

Adela uśmiechnęła się tajemniczo.

Tak myślałam. Ta komoda ma… szczególne miejsce w historii naszej rodziny.

Podczas kolacji Maja uważnie obserwowała ciotkę Adelę. Kobieta opowiadała historie o domu, o Teodorze i jej ekscentrycznych zwyczajach, ale Maja miała wrażenie, że ciotka celowo omija pewne tematy, jakby tesowała, ile dziewczynka już wie.

Po kolacji, gdy rodzice zajęli się zmywaniem, ciotka Adela zaproponowała, że pokaże Mai stary album rodzinny.

Myślę, że powinnaś poznać swoje korzenie, skoro zamieszkałaś w rodzinnym gnieździe – powiedziała, prowadząc dziewczynkę do biblioteki.

Album był ogromny, oprawiony w czerwoną skórę, ze złoconym napisem „Willowscy”. Adela ostrożnie przewracała kruche strony, pokazując Mai zdjęcia przodków.

A to jest Anastazja – powiedziała, wskazując na fotografię, którą Maja już znała z wizji pokazanej przez Eleonorę. – Była niezwykłą kobietą. Niektórzy mówili, że miała… szczególne zdolności.

Jakie zdolności? – zapytała niewinnie Maja.

Adela spojrzała na nią przenikliwie.

Mówiło się, że potrafiła tchnąć życie w przedmioty. Szczególnie w swoje ukochane laleczki.

Serce Mai zabiło szybciej. Ciotka definitywnie wiedziała!

Widziałaś może te laleczki? – kontynuowała Adela. – Powinny być w komodzie w twoim pokoju.

Maja zawahała się, wspominając ostrzeżenie Eleonory.

Widziałam kilka lalek w szufladzie – odpowiedziała wymijająco. – Są bardzo ładne.

Tak, są piękne – potaknęła Adela. – Ale potrafią być… kapryśne. Wybierają sobie osoby, którym się pokazują w prawdziwej formie.

Spojrzenie ciotki było teraz intensywne, jakby próbowała przejrzeć Mai do duszy.

Jeśli kiedykolwiek… przemówią do ciebie, pamiętaj, że nie wszystkie mają dobre intencje. Szczególnie uważaj na Sewerynię.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu