eMamaBajki dla dzieciDla dziewczynekWróżka przyjaciółka wszystkich zwierząt

Wróżka przyjaciółka wszystkich zwierząt

W zaczarowanym lesie Szepciara, wróżka o zielonych włosach, żyje w harmonii ze zwierzętami dzięki darowi rozumienia ich mowy. Gdy ekspansja ludzkiego miasta zagraża leśnemu królestwu, Szepciara wraz z mądrą sową Bursztynem, dumnym Kapitanem Wilkiem i małą Mają z miasta podejmują misję ratowania lasu i budowania mostu porozumienia między dwoma światami.

Leśne sekrety i nowy problem

W samym sercu prastarego lasu, gdzie promienie słońca przedzierały się przez korony drzew tworząc złociste witraże na leśnym poszyciu, mieszkała wróżka Szepciara. Jej domek mieścił się w dziupli starego dębu, udekorowanej kolorowymi kamykami i świeżymi kwiatami, które zmieniała wraz z porami roku. Szepciara nie była zwyczajną wróżką – jej zielone włosy, splecione w warkocz ozdobiony drobnymi kwiatami, lśniły w słońcu jak szmaragdy, a jej przezroczyste skrzydła mieniły się wszystkimi kolorami tęczy, gdy poruszała nimi w locie.

Najbardziej niezwykła była jednak jej zdolność – Szepciara rozumiała mowę wszystkich leśnych stworzeń. Dla niej brzęczenie pszczół, pohukiwanie sów czy warczenie lisów były jak słowa wypowiadane w różnych, ale zrozumiałych dla niej językach.

Tego poranka Szepciara siedziała na grzybku przed swoim domkiem, słuchając porannego koncertu ptaków, gdy nagle usłyszała zaniepokojony głos.

„Szepciaro! Szepciaro! Musimy porozmawiać!” – pohukiwała Bursztyn, mądra sowa o piórach koloru miodu, lądując na gałęzi tuż nad głową wróżki.

„Co się stało, Bursztynie? Wyglądasz na zmartwioną,” odpowiedziała Szepciara, wstając z grzybka.

„Bo jestem zmartwiona! Wczoraj w nocy widziałam coś strasznego na skraju lasu. Ludzie ze swoimi wielkimi maszynami wycinają drzewa! Budują tam coś ogromnego!”

Szepciara poczuła, jak jej serce przyspiesza. Ludzkie miasto od dawna zbliżało się do granic lasu, ale dotąd nie wkraczało na jego teren.

„Czy jesteś pewna?” zapytała, choć wiedziała, że Bursztyn nigdy nie rozsiewa plotek.

„Tak, widziałam to na własne oczy. A dziś rano rozmawiałam z wiewiórkami, które mieszkają na skraju lasu. Musiały opuścić swoje domy. Szepciaro, co będzie z nami wszystkimi?”

Wróżka zamyśliła się głęboko. Czuła odpowiedzialność za wszystkie leśne stworzenia, które traktowały ją jak przyjaciółkę i powiernicę swoich sekretów.

„Musimy zwołać Wielką Radę Lasu,” zadecydowała. „Powiadom Kapitana Wilka i pozostałych. Spotkamy się przy Wielkim Kamieniu, gdy słońce będzie w zenicie.”

Bursztyn skinęła głową i odleciała, a Szepciara zaczęła się przygotowywać do spotkania. Wiedziała, że leśne stworzenia będą przerażone i zdezorientowane. Potrzebowały planu.

Gdy nadeszło południe, polana wokół Wielkiego Kamienia wypełniła się zwierzętami. Były tam rodziny wiewiórek, jeże, lisy, zające, a nawet niedźwiedź Borys, który zwykle trzymał się na uboczu. Nad ich głowami krążyły ptaki, a w trawie szeptały między sobą owady. Kapitan Wilk, dostojny przywódca leśnego stada, stał dumnie na Wielkim Kamieniu.

„Szepciaro,” powiedział poważnym głosem, gdy wróżka podleciała do niego. „Słyszałem niepokojące wieści. Czy to prawda?”

„Obawiam się, że tak, Kapitanie,” odpowiedziała Szepciara. „Ale nie traćmy nadziei. Razem znajdziemy rozwiązanie.”

Stanęła na Wielkim Kamieniu, a jej zielone włosy powiewały na wietrze. Wszystkie zwierzęta zamilkły, wpatrując się w nią z nadzieją i obawą.

„Moi przyjaciele,” zaczęła Szepciara. „Stanęliśmy przed wielkim wyzwaniem. Ludzkie miasto zbliża się do nas, ale nie poddamy się bez walki. Las jest naszym domem i zrobimy wszystko, by go chronić. Ale potrzebujemy planu i współpracy wszystkich mieszkańców lasu.”

Most między światami

Słowa Szepciarii zawisły w powietrzu, ciężkie od odpowiedzialności i nadziei. Zwierzęta szeptały między sobą, a ich niepokój był wyczuwalny jak mgła unosząca się nad porannym lasem.

„Ale jak mamy walczyć z ludźmi?” zapytał nieśmiało mały zając o imieniu Puszek. „Oni są więksi i mają maszyny, które niszczą nasze domy!”

Szepciara uśmiechnęła się łagodnie, zniżając lot, by znaleźć się bliżej małego zająca.

„Nie chodzi o walkę w taki sposób, Puszku,” wyjaśniła. „Chodzi o zrozumienie. Ludzie niszczą las, bo nie rozumieją, że jest on domem dla wielu stworzeń. Nie słyszą waszych głosów, jak ja je słyszę.”

„To co mamy zrobić?” zapytał Kapitan Wilk, patrząc na nią przenikliwym wzrokiem.

„Musimy znaleźć most między naszymi światami,” odpowiedziała Szepciara po chwili namysłu. „Kogoś, kto pomoże ludziom zrozumieć wartość lasu i życia wszystkich jego mieszkańców.”

Nagle, zza drzew dobiegł ich trzask łamanych gałązek. Wszystkie zwierzęta zamarły, a Kapitan Wilk najeżył sierść, gotowy do obrony. Szepciara uniosła rękę, nakazując ciszę, i powoli poleciała w kierunku dźwięku.

Za krzakiem jeżyn kryła się mała dziewczynka o kasztanowych włosach splecionych w dwa warkocze i piegowatej twarzy. Miała na sobie kolorową sukienkę i wpatrywała się szeroko otwartymi oczami w Szepciararię, jakby nie mogła uwierzyć w to, co widzi.

„Widzisz mnie?” zapytała zaskoczona Szepciara, gdyż ludzie rzadko dostrzegali wróżki.

Dziewczynka powoli skinęła głową, nadal nie odrywając od niej wzroku.

„Jesteś… jesteś prawdziwa?” wyszeptała w końcu. „Myślałam, że wróżki istnieją tylko w książkach, które czyta mi tata.”

„Jestem tak prawdziwa jak ty,” odpowiedziała Szepciara, podlatując bliżej. „Mam na imię Szepciara. A ty?”

„Maja,” odpowiedziała dziewczynka, niepewnie wychodząc zza krzaka. „Maja Kowalska. Przeprowadziłam się tu z rodzicami tydzień temu. Mieszkamy w nowym osiedlu na skraju lasu.”

Serce Szepciarii zabiło mocniej. Czyżby los podrzucił im rozwiązanie?

„Majo,” powiedziała delikatnie. „Czy wiedziałaś, że ten las jest domem dla wielu stworzeń? Zwierząt, ptaków, owadów, a nawet wróżek jak ja?”

Maja pokręciła głową, rozglądając się dookoła z nowym zainteresowaniem.

„Tata mówi, że budują tu nowe domy i centrum handlowe,” powiedziała. „Ale nie wiedziałam, że ktoś tu mieszka.”

„Chodź ze mną,” zaproponowała Szepciara, wyciągając dłoń. „Chcę ci kogoś przedstawić.”

Z bijącym sercem zaprowadziła Maję na polanę, gdzie czekały zwierzęta. Początkowo dziewczynka się bała, ale gdy zobaczyła, jak Szepciara rozmawia ze zwierzętami – jak tłumaczy im coś, gestykulując żywo – jej strach ustąpił miejsca fascynacji.

„Majo,” powiedziała w końcu Szepciara. „Poznaj Bursztyna, moją sową doradczynię, i Kapitana Wilka, przywódcę leśnych zwierząt. Mają dla ciebie ważną prośbę.”

Bursztyn podleciała i usiadła na gałęzi tuż nad głową Mai.

„Witaj, mała,” pohukała sowa, a Szepciara przetłumaczyła jej słowa. „Twój gatunek zabiera nam dom. Czy mogłabyś nam pomóc?”

Maja wysłuchała historii o maszynach wycinających drzewa, o zwierzętach tracących schronienie, o równowadze lasu, która została zaburzona. Z każdym słowem jej oczy robiły się coraz większe, a na twarzy malowało się zrozumienie.

„Pomogę wam,” zdecydowała w końcu. „Ale nie wiem jak. Jestem tylko małą dziewczynką. Dorośli mnie nie słuchają.”

„Czasem,” odezwał się Kapitan Wilk, a jego głęboki głos przetłumaczony przez Szepciararię brzmiał mądrze i uspokajająco, „najważniejsze rzeczy w życiu nie wymagają siły fizycznej, ale siły serca i determinacji.”

Mały głos, wielka zmiana

Kolejne dni przyniosły niezwykłą przyjaźń między Mają a mieszkańcami lasu. Dziewczynka przychodziła codziennie po szkole, a Szepciara pokazywała jej coraz to nowe zakątki leśnego królestwa. Maja poznała rodzinę lisów mieszkającą w norze pod starym pniem, obserwowała, jak wiewiórki przygotowują zapasy na zimę, i nauczyła się rozpoznawać tropy różnych zwierząt.

„To niesamowite!” wykrzyknęła pewnego dnia, gdy siedziała z Szepciararią na gałęzi wysokiego dębu, obserwując życie lasu z góry. „Nigdy nie myślałam, że las jest jak miasto – każdy ma tu swój dom, swoją pracę, swoją rodzinę.”

„Dokładnie tak,” uśmiechnęła się Szepciara. „I tak jak w mieście, każdy mieszkaniec jest ważny dla całej społeczności.”

Maja spoważniała nagle, bawiąc się końcówką warkocza.

„Szepciaro, słyszałam wczoraj, jak tata rozmawiał przez telefon. Mówił, że za tydzień wycinają kolejną część lasu, tę gdzie mieszka rodzina lisów i gdzie jest gniazdo Bursztyna.”

Szepciara poczuła, jak jej serce zamiera. Mimo ich wysiłków, prace nie zostały wstrzymane.

„Musimy coś zrobić,” powiedziała stanowczo. „Czas wprowadzić nasz plan w życie.”

Plan był prosty, choć wymagający odwagi. Maja miała zaprosić swoją klasę na wycieczkę do lasu, podczas której Szepciara pokazałaby im jego prawdziwe oblicze. Dziewczynka od razu pobiegła do domu, by porozmawiać z rodzicami i nauczycielką.

Ku jej zaskoczeniu, dorośli zgodzili się na wycieczkę. Mama Mai, botaniczka, uznała, że to świetna okazja do nauki o przyrodzie. Nauczycielka, pani Kwiatkowska, z entuzjazmem przyjęła pomysł terenowej lekcji o ekosystemie leśnym.

Trzy dni później klasa Mai, dwadzieścioro podekscytowanych dziesięciolatków, wkroczyła do lasu pod opieką pani Kwiatkowskiej i kilkorga rodziców, w tym taty Mai, pana Kowalskiego, który pracował przy projekcie nowego osiedla.

„Szepciaro, jesteś tu?” szepnęła Maja, gdy grupa zatrzymała się na małej polanie.

Wróżka, niewidoczna dla innych ludzi, pojawiła się tuż przy jej uchu.

„Jestem, Maju. Wszystko gotowe. Zwierzęta wiedzą, co robić.”

Zgodnie z planem, Maja poprowadziła grupę głębiej w las, udając, że po prostu eksploruje okolicę. Nagle, jakby przypadkiem, dzieci natknęły się na lisi domek, gdzie mała lisiczka bawiła się pod czujnym okiem matki. Dzięki pomocy Szepciarii, która szepnęła coś do ucha lisicy, zwierzęta nie uciekły, pozwalając dzieciom obserwować je z bezpiecznej odległości.

„Patrzcie, jakie są śliczne!” zawołała jedna z dziewczynek.

„Czy one tu mieszkają?” zapytał chłopiec w okularach.

„Tak,” odpowiedziała Maja. „Ten las jest ich domem. Ale niedługo stracą to miejsce, bo… bo…” Głos jej się załamał, gdy spojrzała na swojego tatę.

Pan Kowalski podszedł do córki i położył jej rękę na ramieniu.

„Co masz na myśli, kochanie?” zapytał łagodnie.

„Tato, wy chcecie wyciąć ten las, żeby zbudować tu domy i sklepy. Ale co się stanie z lisami? I sową Bursztynem? I wszystkimi innymi zwierzętami?”

W tym momencie, jakby na zawołanie, Bursztyn przeleciała nisko nad głowami grupy i usiadła na pobliskiej gałęzi, wpatrując się w nich mądrymi oczami. Wokół pojawiły się też inne zwierzęta – rodzina zajęcy, jeże, a nawet Kapitan Wilk, który obserwował scenę z bezpiecznej odległości.

Dzieci były zachwycone tym pokazem, ale dorośli patrzyli na zwierzęta z mieszaniną zdziwienia i refleksji.

„To niezwykłe,” powiedziała pani Kwiatkowska. „Zwykle dzikie zwierzęta unikają ludzi. To tak, jakby chciały nam coś pokazać.”

„One pokazują nam swój dom,” powiedziała cicho Maja. „Proszą, żebyśmy go nie niszczyli.”

Pan Kowalski patrzył to na zwierzęta, to na swoją córkę, a jego twarz odzwierciedlała wewnętrzną walkę. Był odpowiedzialny za projekt, który miał przynieść dobrobyt wielu rodzinom, ale czy kosztem tych leśnych mieszkańców?

„Może… może powinniśmy jeszcze raz przemyśleć nasz plan zabudowy,” powiedział w końcu. „Zastanowić się, czy nie da się zachować części lasu jako rezerwatu.”

Serce Szepciarii zabiło mocniej z nadziei, gdy szepnęła do ucha Mai:

„Widzisz? Twój mały głos ma wielką moc.”

W drodze powrotnej pan Kowalski już rozmawiał przez telefon z innymi projektantami, a Maja z dumą patrzyła, jak jej tata mówi o zmianie planów, o zachowaniu bioróżnorodności, o odpowiedzialnym rozwoju.

Kilka tygodni później ogłoszono, że projekt nowego osiedla został zmodyfikowany. Większa część lasu miała pozostać nietknięta jako rezerwat przyrody, a budynki zaplanowano tak, by minimalizować ich wpływ na środowisko. Pan Kowalski, zainspirowany zapałem swojej córki, stał się gorącym orędownikiem ekologicznych rozwiązań w budownictwie.

Szepciara, Bursztyn, Kapitan Wilk i wszystkie leśne stworzenia świętowały swoje zwycięstwo, a Maja została oficjalnie uznana za honorowego członka leśnej społeczności.

„Jeden mały głos może zmienić świat,” powiedziała Szepciara, gdy wraz z Mają obserwowały zachód słońca nad uratowanym lasem. „Nigdy o tym nie zapominaj.”

I Maja nie zapomniała. A most między światem ludzi i zwierząt, zbudowany dzięki przyjaźni małej dziewczynki i leśnej wróżki, stał się silniejszy niż kiedykolwiek, obiecując harmonijną przyszłość dla wszystkich mieszkańców, niezależnie od tego, czy mieli skrzydła, łapy, czy ludzkie stopy.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu