eMamaBajki dla dzieciDla dziewczynekGdy zła wróżka odnalazła serce

Gdy zła wróżka odnalazła serce

„Gdy zła wróżka odnalazła serce” to czarująca opowieść o przemianie i odkrywaniu dobra ukrytego w najbardziej niespodziewanych miejscach. Ciernista, samotna wróżka znana z rzucania klątw na królestwo, spotyka rannego ptaszka Piórko, który nieświadomie rozpoczyna proces roztapiania jej zlodowaciałego serca. Historia uczy, że każdy zasługuje na drugą szansę, a prawdziwa magia tkwi w zdolności do przebaczenia i zmiany.

Samotność w mrocznej wieży

W najwyższej wieży Zapomnianego Lasu, gdzie słońce rzadko przebijało się przez gęste chmury, mieszkała wróżka Ciernista. Jej włosy były czarne jak najciemniejsza noc, a suknia usiana kolcami niczym u dzikiej róży. Wszyscy w Królestwo Jasności drżeli na dźwięk jej imienia.

Ciernista spędzała dni przy wielkim kotle, warząc eliksiry nieszczęścia i szepcząc zaklęcia, które niosły chmury nad słoneczne pola i sady króla Twardosława. Mówiło się, że jej serce było zimne jak lód, a dusza ciemna jak bezgwiezdne niebo.

To znowu oni – mruknęła Ciernista, słysząc dzwony ostrzegawcze z wioski położonej u podnóża lasu. – Zawsze się mnie boją. Zawsze uciekają. Doskonale.

Ale w jej głosie nie było satysfakcji, tylko echo starego bólu. Popatrzyła na swoje odbicie w lustrze. Kiedyś była piękną wróżką z jasnymi skrzydłami, teraz pozostały tylko ostre krawędzie i cienie.

Pamiętała dzień, gdy król Twardosław wygnał ją z królestwa za przepowiednię, której nie chciał usłyszeć. Pamiętała szyderstwa i kamienie rzucane przez poddanych. Od tego dnia poprzysięgła zemstę i przez lata dotrzymywała słowa, zsyłając na królestwo nieurodzaj, deszcze i chłód.

Zasłużyli sobie – powtarzała codziennie, jakby chciała przekonać samą siebie.

Pewnego poranka, podczas zbierania ziół do nowego eliksiru, usłyszała cichy pisk. Pod krzakiem jeżyn leżał mały, niebieskawy ptaszek ze złamanym skrzydłem. Ciernista uniosła brwi.

Co tu robisz, mały intruzie? – zapytała ostro.

Ptaszek spojrzał na nią oczami pełnymi bólu, ale bez strachu.

Zgubiłem się… Burza… Nie mogę latać… – pisnął słabo.

Ciernista przez chwilę przyglądała się bezradnemu stworzeniu. Pierwszy odruch – zostawić go na pastwę lisów. Drugi – może przydać się do eliksiru? Ale coś dziwnego stało się w tej chwili. Jej palce delikatnie podniosły drżącego ptaszka.

Nie bój się – powiedziała głosem, którego sama nie rozpoznawała. – Naprawię twoje skrzydło.

W wieży opatrzyła skrzydło ptaszka miksturą z ziół, których zwykle używała do zaklęć powodujących kłopoty. Teraz jednak wykorzystała ich lecznicze właściwości. Ptaszek, któremu dała imię Piórko, patrzył na nią z wdzięcznością.

Dlaczego mi pomagasz? – zapytał nieśmiało. – Ludzie w wiosce mówią, że jesteś zła.

Ciernista zastygła z dłonią nad skrzydłem ptaszka.

Bo taka jestem – odpowiedziała sucho, ale jej głos załamał się lekko. – A teraz odpoczywaj, jeśli chcesz znów latać.

Tej nocy Ciernista nie warzyła eliksirów nieszczęścia. Zamiast tego patrzyła na śpiącego ptaszka i czuła coś dziwnego – jakby kawałek lodu w jej sercu zaczął powoli topnieć.

Piórkowa odwaga

Dni mijały, a Piórko powoli odzyskiwał siły. Ciernista przyłapywała się na tym, że zamiast planować nowe klątwy, z ciekawością słuchała opowieści małego ptaszka o świecie poza wieżą. Piórko miał w sobie niezwykłą radość życia, która w dziwny sposób zarażała ponurą wróżkę.

A wiesz, że w wiosce jest dziewczynka, która nie boi się twojego lasu? – świergotał Piórko pewnego popołudnia. – Ma na imię Jagódka i zbiera tu zioła dla chorej babci.

Ciernista prychnęła z niedowierzaniem.

Niemożliwe. Wszyscy się mnie boją. I słusznie! – dodała, próbując brzmieć groźnie, ale jej głos zdradzał więcej zaciekawienia niż złości.

To prawda! – upierał się Piórko. – Jagódka mówi, że strach to tylko brak zrozumienia. Ona rozumie, że często to, co wydaje się złe, po prostu cierpi.

Te słowa poruszyły coś głęboko w sercu Ciernistej. Przez chwilę poczuła ukłucie tęsknoty za czasami, gdy była zwykłą wróżką, kochaną i szanowaną za swoją magię, która wtedy służyła dobru.

Następnego dnia, gdy Piórko próbował już swoich skrzydeł, Ciernista zauważyła małą dziewczynkę na skraju lasu. Miała rude warkocze i koszyk wypleciony z wikliny. Zbierała zioła, nucąc wesołą melodię, zupełnie nieświadoma, że jest obserwowana.

Ciernista, ukryta za drzewem, przyglądała się jej z mieszaniną irytacji i fascynacji. Jak to możliwe, że to dziecko nie drży ze strachu w jej lesie?

Nagle z zarośli wyskoczyły dwa wilki. Ich żółte oczy skierowane były na małą Jagódkę, która zastygła w przerażeniu. Bez zastanowienia Ciernista wyskoczyła z ukrycia, a jej ręce zabłysły zielonym światłem.

Precz! – krzyknęła, a z jej palców wystrzeliły iskry, które zatrzymały wilki w pół skoku. – To mój las i nikt nie będzie w nim polował bez mojego pozwolenia!

Wilki skuliły się i uciekły, a Jagódka spojrzała na wróżkę szeroko otwartymi oczami. Ale w tych oczach nie było strachu – było zdumienie i… wdzięczność?

Ty jesteś Ciernista! – zawołała dziewczynka. – Wiedziałam, że nie jesteś naprawdę zła. Moja babcia opowiadała, jak pomagałaś ludziom, zanim król cię wygnał.

Ciernista cofnęła się, zaskoczona. Nikt nie pamiętał już tych czasów. Nikt poza staruszkami, którzy żyli, gdy była jeszcze dobrą wróżką.

Twoja babcia się myli – warknęła Ciernista. – Jestem zła. Zsyłam nieurodzaj i choroby na wasze królestwo.

Jagódka przechyliła głowę.

Ale właśnie mnie uratowałaś. Zły człowiek by tego nie zrobił.

Piórko, który obserwował całą scenę z gałęzi, sfrunął na ramię Ciernistej.

Widzisz? – zaćwierkał wesoło. – Mówiłem ci! Jagódka wszystko rozumie.

Ciernista stała jak wryta, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Coś w niej zaczynało pękać – mur, który zbudowała wokół swojego serca przez te wszystkie lata.

Przyjdź jutro do mojej wieży – powiedziała w końcu do dziewczynki, sama nie wiedząc, dlaczego to robi. – Pokażę ci, jak przyrządzić maść na choroby stawów. Dla twojej babci.

Kiedy Jagódka odeszła, Ciernista usiadła na pniu powalonego drzewa, czując się dziwnie lekko i jednocześnie przerażona. Co się z nią działo? Czy to możliwe, że po tylu latach jej serce znów zaczynało czuć?

Królestwo odnalezionego serca

Wiadomość o tym, że straszna wróżka Ciernista pomogła małej Jagódce, szybko rozeszła się po wiosce. Początkowo nikt nie chciał wierzyć, że istota, która przez lata zsyłała na nich nieszczęścia, mogła zrobić coś dobrego. Jednak kiedy babcia Jagódki wyzdrowiała dzięki maści od wróżki, ludzie zaczęli szeptać, że coś się zmieniło w Zapomnianym Lesie.

Tymczasem w mrocznej wieży coraz częściej rozbrzmiewał śmiech. Jagódka przychodziła codziennie, przynosząc ze sobą światło i ciepło, którego tak długo brakowało w życiu Ciernistej. Razem z Piórkiem, który postanowił zostać w wieży nawet po wyleczeniu skrzydła, tworzyli dziwną, ale szczęśliwą rodzinę.

Dlaczego nigdy nie wracasz do wioski? – zapytała pewnego dnia Jagódka, gdy zbierały razem zioła. – Moja babcia mówi, że twoje eliksiry kiedyś leczyły chorych.

Ciernista westchnęła, a jej twarz przybrała dawny, ponury wyraz.

Król Twardosław wygnał mnie. Rzucił na mnie klątwę, która sprawi, że jeśli przekroczę granicę lasu, zamienię się w kamień.

Jagódka zamyśliła się głęboko.

A gdyby król cofnął klątwę? Babcia mówi, że król jest stary i samotny. Jego syn, książę Jasnogród, wyjechał wiele lat temu i nie wrócił. Król bardzo za nim tęskni.

Ciernista zamarła. Przypomniała sobie swoją przepowiednię, tę samą, za którą została wygnana. Przepowiedziała królowi, że jego syn opuści królestwo, jeśli władca będzie rządził zbyt surowo. Król uznał to za groźbę i wygnał wróżkę, ale przepowiednia i tak się spełniła.

Może… może mogłabyś mu pomóc odnaleźć syna? – zasugerowała nieśmiało Jagódka.

Następnego dnia, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, Ciernista stała przed bramą pałacu. Przyszła z Piórkiem na ramieniu i Jagódką u boku. Strażnicy pochylili kopie, ale nie zatrzymali ich – byli zbyt zaskoczeni widokiem legendarnej złej wróżki, która nie wyglądała już tak strasznie jak na starych rycinach.

Król Twardosław, siwy i przygarbiony, siedział na tronie. Jego oczy rozszerzyły się na widok dawnej nieprzyjaciółki.

Przyszłaś dokończyć swojej zemsty, Ciernista? – zapytał zmęczonym głosem.

Nie, Wasza Wysokość – odpowiedziała wróżka, kłaniając się lekko. – Przyszłam naprawić to, co zostało zniszczone. Wiem, gdzie jest twój syn.

Zapadła cisza, a potem król wstał, drżąc.

Mój syn żyje? Jak…?

Moja magia nigdy nie służyła kłamstwu – wyjaśniła Ciernista. – Nawet gdy używałam jej do zemsty. Książę żyje w królestwie za Szafirowym Morzem. Założył tam szkołę dla sierot. Czeka tylko na twój znak, że może wrócić.

Król Twardosław ukrył twarz w dłoniach, a gdy ją odsłonił, jego policzki były mokre od łez.

Przez tyle lat wierzyłem, że to twoja klątwa zabrała mi syna. A to była moja duma i surowość…

Oboje popełniliśmy błędy, królu – powiedziała cicho Ciernista. – Ja również pozwoliłam, by uraza zatruła moje serce i magię.

Piórko przefrunął nad głową króla, nucąc wesołą melodię.

Nigdy nie jest za późno, by naprawić to, co się zepsuło! – zaśpiewał, a jego głos wypełnił salę tronową.

Król spojrzał na wróżkę, małego ptaszka i dziewczynkę z rudymi warkoczami.

Cofam klątwę wygnania – powiedział uroczyście. – I proszę, pomóż mi sprowadzić mojego syna do domu.

Trzy miesiące później w Królestwie Jasności odbyła się wielka uroczystość. Książę Jasnogród wrócił do domu, a wraz z nim dziesiątki sierot, które znalazły nowy dom w pałacu. Król Twardosław, odmieniony i uśmiechnięty, ogłosił, że Ciernista zostaje królewską doradczynią ds. magii.

W pałacowym ogrodzie, gdzie kiedyś rosły tylko sztywne, równo przycięte żywopłoty, teraz kwitły dzikie kwiaty i zioła. Ciernista często przechadzała się tam z Piórkiem na ramieniu i Jagódką u boku, ucząc dzieci, jak rozpoznawać lecznicze rośliny i szanować magię natury.

Jej wieża w Zapomnianym Lesie stała się szkołą dla młodych wróżek i czarodziejów, a ciemne chmury, które kiedyś sprowadzała na królestwo, ustąpiły miejsca łagodnym deszczom, które przynosiły tylko urodzaj i świeżość.

Czy jesteś teraz szczęśliwa? – zapytała pewnego dnia Jagódka, gdy siedziały razem na ławce w ogrodzie.

Ciernista spojrzała na swoje dłonie – nie były już blade i zimne, lecz ciepłe i silne. Jej suknia wciąż miała kolce, ale między nimi wyrastały drobne, różowe kwiatki.

Tak – odpowiedziała, uśmiechając się. – Okazuje się, że największą magią nie jest zemsta ani strach, ale odwaga, by otworzyć serce.

Piórko zakołował radośnie nad ich głowami i zaśpiewał melodię, którą wszyscy w królestwie znali już na pamięć – pieśń o wróżce, która odnalazła swoje zagubione serce dzięki ptaszkowi i dziewczynce, i tym samym przywróciła szczęście całemu królestwu.Add to Conversation

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu