Dawno temu, w Smoczej Dolinie, wykluł się niezwykły smok imieniem Fikus. W przeciwieństwie do swoich latających braci i sióstr, Fikus nie potrafił wzbić się w powietrze. Zamiast tego, posiadał magiczną moc przywracania życia roślinom. Gdy straszliwa susza nawiedziła dolinę, niepozorny smok wyruszył na poszukiwanie mitycznego Źródła Życia, aby uratować swój dom.
Ostatni w gnieździe
W Smoczej Dolinie panowało wielkie poruszenie. Najnowszy miot smoków właśnie się wykluł i każdy rodzic z dumą obserwował, jak ich pociechy stawiają pierwsze kroki i machają maleńkimi skrzydełkami.
„Spójrzcie na Burzę! Już fruwa nad gniazdami!” – zachwycały się smoki, patrząc na błękitną smoczycę szybującą z gracją.
Na końcu gniazda, z ostatniego jaja, powoli wyłonił się mały, zielony smok. Był mniejszy od rodzeństwa, a jego skrzydła wydawały się dziwnie wątłe.
„Witaj w świecie, mały. Nazywasz się Fikus,” – powiedziała czule mama smoczyca, trącając go delikatnie nosem.
Kiedy wszystkie smoczątka zaczęły próbować swoich skrzydeł, Fikus również rozpostarł swoje. Podskoczył, zamachał… i spadł prosto na ziemię. Próbował znowu i znowu, ale bez skutku. Ze zdziwieniem zauważył jednak, że w miejscu, gdzie dotknął łapkami ziemi, wyrósł piękny, zielony mech.
Zielony dar
Mijały dni, a Fikus wciąż nie potrafił latać. Starał się nie pokazywać, jak bardzo go to smuci, zwłaszcza gdy Burza, jego starsza siostra, wykonywała akrobacje powietrzne.
„Nie przejmuj się, bracie,” – powiedziała pewnego dnia Burza, lądując obok niego. „Spójrz, co robisz z roślinami. To prawdziwa magia!”
Rzeczywiście, gdzie tylko Fikus stąpał, ziemia ożywała. Kwiaty rozkwitały, trawy stawały się soczyste, nawet uschnięte drzewa wypuszczały nowe liście.
Pewnego poranka smoki zauważyły, że strumienie wysychają, a rośliny więdną. Najstarsza smoczyca ogłosiła z niepokojem: „Nadchodzi susza, jakiej nie widzieliśmy od stuleci. Źródła wody zanikają.”
Fikus spoglądał na swoje łapki, które wciąż potrafiły przywracać życie roślinom, lecz nawet jego dar stawał się coraz słabszy bez wody.
W poszukiwaniu Źródła Życia
„Istnieje miejsce zwane Źródłem Życia,” – powiedział stary żółw Mech, którego Fikus spotkał przy wysychającym jeziorze. „Legenda głosi, że jego wody mogą ożywić całą dolinę.”
„Ale jak mam tam dotrzeć, skoro nie umiem latać?” – zapytał zmartwiony Fikus.
„Czasami droga jest ważniejsza niż cel,” – odpowiedział tajemniczo Mech. „A ty masz dar, który pomoże ci znaleźć tę ścieżkę.”
Fikus wyruszył w podróż. Tam, gdzie ziemia była jeszcze wilgotna, jego łapki przywracały życie roślinom, które wskazywały mu drogę. Podczas wędrówki poznał Kropelkę, małą wodną wróżkę, która zgubiła drogę do swojego domu.
„Dom Kropelki to właśnie Źródło Życia!” – ucieszył się Fikus. „Możemy szukać razem!”
Prawdziwa moc
Po wielu dniach podróży, Fikus i Kropelka dotarli do wysokiej góry. Na szczycie zobaczyli błyszczące jezioro – Źródło Życia.
„To tutaj! Ale jak się tam dostaniemy? Ściana jest zbyt stroma,” – westchnęła Kropelka.
Fikus dotknął skały i nagle zaczęły na niej wyrastać silne pnącza, tworząc dla nich drogę na szczyt. Gdy dotarli do źródła, Kropelka zanurzyła się w wodzie, a jej ciało zaświeciło błękitnym blaskiem.
„Dziękuję, Fikusie! Teraz możemy uratować Smoczą Dolinę,” – zawołała radośnie.
Kropelka wzniosła się wraz z mgłą ze źródła, tworząc deszczowe chmury, które ruszyły w kierunku doliny. Fikus, stojąc na krawędzi góry, patrzył, jak pierwsze krople spadają na spieczoną ziemię.
Powrót bohatera
Gdy Fikus wrócił do doliny, powitały go zdumione spojrzenia. Deszcz przywrócił życie, a tam gdzie stąpał zielony smok, rośliny rosły jeszcze bujniej.
„Nie potrzebujesz skrzydeł, aby być prawdziwym smokiem,” – powiedziała dumna mama.
Burza wylądowała obok brata i trąciła go skrzydłem. „Latanie jest wspaniałe, ale twój dar jest równie potężny. Każdy z nas jest inny i to właśnie czyni nas wyjątkowymi.”
Od tego dnia Fikus przestał martwić się, że nie umie latać. Razem z siostrą przemierzał Smoczą Dolinę – ona w powietrzu, on na ziemi – dbając, by ich dom zawsze tętnił życiem.
I tak mały, zielony smok, który nie umiał latać, odkrył, że czasami największa siła kryje się w tym, co sprawia, że jesteśmy inni od wszystkich.
