eMamaBajki dla dzieciDla chłopcówTańczące wagony i zaspany konduktor

Tańczące wagony i zaspany konduktor

W tej zabawnej i pełnej przygód bajce poznajemy konduktora Hieronima, który odkrywa niezwykły sekret stacji kolejowej. Gdy zapada noc, wagony ożywają i zaczynają tańczyć! Gdy dowiaduje się o nadchodzącym przyjeździe ważnego gościa, Hieronim musi znaleźć sposób, by zapanować nad roztańczonymi wagonami i przywrócić porządek na stacji.

Nocne tajemnice stacji kolejowej

Na małej stacji kolejowej w miasteczku Stukotkowo pracował konduktor Hieronim. Był to starszy pan z siwymi wąsami i błyszczącymi guzikami przy mundurze. Hieronim kochał swoją pracę, chociaż czasem miał wrażenie, że na stacji dzieją się dziwne rzeczy.

Pewnego wieczoru Hieronim jak zwykle sprawdzał, czy wszystko jest w porządku przed zamknięciem stacji. Sprawdził toalety, pozamykał kasy, pogasił światła. Nagle zdał sobie sprawę, że jest potwornie zmęczony.

Przysiądę tylko na moment – mruknął do siebie, siadając na ławce na peronie.

Oparł głowę o ścianę i zamknął oczy. Nie minęło kilka minut, a już spał głęboko, chrapiąc cicho w rytm tykającego zegara stacyjnego.

Gdy wielki zegar wybił północ, stało się coś niezwykłego. Z ciemności wyłoniły się dwa wagony. Jeden był czerwony z eleganckimi złotymi zdobieniami – to był Wagon Walc. Drugi miał intensywnie czarny kolor z czerwonymi pasami – to był Wagon Tango.

Słyszysz tę muzykę, Tango? – zapytał Walc, kołysząc się delikatnie na torach.

Jak mógłbym nie słyszeć! To najpiękniejsza melodia nocy! – odpowiedział Tango, przesuwając się rytmicznie.

W powietrzu rzeczywiście unosiła się cicha, magiczna melodia. Nikt nie wiedział, skąd się brała. Może to wiatr grał na kablach telegraficznych? A może to gwiazdy dzwoniły o siebie nawzajem wysoko na niebie?

Wagony zaczęły się poruszać. Najpierw powoli, potem coraz szybciej. Walc wykonywał eleganckie obroty, jego koła skrzypiały w trzystopowym rytmie. Tango przesuwał się gwałtownie to w jedną, to w drugą stronę, jakby prowadził niewidzialnego partnera.

Uważaj na zwrotnicę! – zawołał Walc, gdy Tango zbliżył się niebezpiecznie do rozjazdu.

Spokojnie, tańczę już od pięćdziesięciu lat. Nigdy nie wypadłem z torów! – odpowiedział dumnie Tango.

Tymczasem konduktor Hieronim spał spokojnie, nieświadomy tańczącego przedstawienia. Jego czapka zsunęła się na oczy, a w dłoni ściskał mały notes, w którym zapisywał codzienne wydarzenia.

Wagony tańczyły coraz odważniej. Do Walca i Tanga dołączyła stara lokomotywa, która zwykle stała na bocznym torze. Mimo swojego wieku, potrafiła wykonywać zaskakująco zwinne ruchy.

Pamiętacie, jutro przyjeżdża Naczelny Inspektor Kolei! – powiedziała nagle lokomotywa, wypuszczając obłoczek pary.

Naczelny Inspektor? – przestraszył się Walc. – Ten, który decyduje, które wagony nadają się do użytku, a które idą na złom?

Właśnie ten – potwierdziła lokomotywa. – Lepiej, żeby nie dowiedział się o naszych nocnych tańcach.

Tango wykonał piruet i zatrzymał się tuż obok śpiącego Hieronima.

Co z nim zrobimy? – zapytał, wskazując na konduktora. – Jeśli się obudzi i nas zobaczy, wszystko przepadnie.

Na razie śpi – odpowiedział Walc. – Chodźmy dalej tańczyć, zanim wstanie słońce.

I tak wagony kontynuowały swój taniec, a konduktor Hieronim spał dalej, nieświadomy magicznego widowiska rozgrywającego się wokół niego.

Przebudzenie i panika

Pierwsze promienie słońca zaczęły przebijać się przez szare chmury, a konduktor Hieronim otworzył jedno oko, potem drugie. Przez chwilę nie mógł zrozumieć, dlaczego leży na twardej ławce, a nie w swoim wygodnym łóżku. Nagle wszystko sobie przypomniał – zasnął na stacji!

Co za wstyd! – mruknął do siebie, szybko wstając i poprawiając mundur. – Pierwszy raz w mojej czterdziestoletniej karierze!

Rozejrzał się dookoła i zamarł. Stacja wyglądała zupełnie inaczej niż wczoraj wieczorem. Wagony stały w dziwnych miejscach, niektóre na torach, które miały być puste, inne zupełnie nie tam, gdzie powinny.

Co tu się stało? – wyszeptał, przecierając oczy ze zdumienia.

Spojrzał na zegarek – było wpół do siódmej. Naczelny Inspektor Kolei miał przybyć o dziewiątej. Hieronim miał tylko półtorej godziny, aby doprowadzić stację do porządku.

Podbiegł do czerwonego wagonu, który stał na pierwszym torze.

Jak się tu znalazłeś? – zapytał, jakby oczekiwał, że wagon mu odpowie. – Wczoraj byłeś na bocznicy!

Oczywiście, wagon milczał, ale Hieronimowi wydawało się, że słyszy ciche chichoty dochodzące z jego wnętrza. Potrząsnął głową.

To zmęczenie – przekonywał sam siebie. – Po prostu jestem zmęczony.

Hieronim zaczął gorączkowo planować, jak przesunąć wagony na właściwe miejsca. Lokomotywa była na szczęście pod parą, więc mógł jej użyć. Ale problem był poważniejszy – nigdy nie prowadził lokomotywy samodzielnie!

Potrzebuję pomocy – powiedział do siebie.

Pobiegł do budki dróżnika, ale nikogo tam nie było. Następnie sprawdził kasę biletową – również pusta. Był sam na stacji, sam z tym ogromnym problemem.

Muszę sobie poradzić – postanowił, zaciskając dłonie w pięści. – Nie mogę zawieść, nie dzisiaj.

Wrócił do lokomotywy i ostrożnie wszedł do kabiny. Przyciski, dźwignie, wskaźniki – wszystko wyglądało skomplikowanie. Hieronim poczuł, jak serce wali mu w piersi.

Spokojnie – powiedział głośno. – Widziałem, jak maszyniści to robią setki razy.

Nagle usłyszał cichy głos:

Najpierw musisz zwiększyć ciśnienie pary.

Hieronim podskoczył i rozejrzał się, ale nikogo nie zobaczył.

Kto to powiedział? – zapytał przestraszony.

To ja, Walc – odpowiedział głos, który wydawał się dochodzić z czerwonego wagonu.

Hieronim mrugał szybko, nie wierząc własnym uszom.

Wagon do mnie mówi? – wyszeptał. – Chyba naprawdę jestem przemęczony.

Nie jesteś przemęczony – odpowiedział Walc. – Po prostu nigdy wcześniej nie byłeś wystarczająco długo na stacji o północy, aby nas usłyszeć.

Z czarnego wagonu dobiegł kolejny głos:

Możemy ci pomóc, Hieronimie. Znamy każdy cal tych torów.

Konduktor usiadł ciężko na stopniu lokomotywy, usiłując zrozumieć, co się dzieje.

Więc… wagony ożywają w nocy? – zapytał słabym głosem.

Nie tylko ożywamy – odpowiedział Tango. – Tańczymy! Dlatego wszystko jest pomieszane. Przepraszamy, ale naprawdę kochamy taniec.

Hieronim pokręcił głową z niedowierzaniem, ale sytuacja była zbyt poważna, by się nad tym zastanawiać.

Jeśli naprawdę możecie mówić, to powiedzcie mi, jak doprowadzić stację do porządku przed przyjazdem inspektora! – poprosił.

To proste – odpowiedział Walc. – Ale musisz nam obiecać, że zachowasz nasz sekret.

Wielkie sprzątanie i niespodzianka

Hieronim szybko zgodził się zachować sekret wagonów. W końcu kto by mu uwierzył, gdyby opowiedział o tańczących pojazdach? Poza tym, wydawało mu się to teraz magiczne i wyjątkowe – być powiernikiem takiej niezwykłej tajemnicy.

Obiecuję – powiedział poważnie. – Ale teraz naprawdę potrzebuję waszej pomocy. Inspektor będzie tu za niecałe półtorej godziny!

Włącz maszynę i delikatnie pociągnij tę dźwignię – instruował Walc, gdy Hieronim ponownie wszedł do kabiny lokomotywy.

Konduktor, który wcześniej tylko obserwował maszynistów, teraz sam musiał pokierować potężną maszyną. Drżącymi dłońmi chwycił za dźwignię i delikatnie pociągnął, dokładnie tak, jak radził wagon.

Lokomotywa wydała głośny gwizd i ruszyła powoli do przodu.

Pamiętaj, najpierw musisz podczepić nas po kolei – powiedział Tango. – Zaczynając od mnie, potem Walc, a na końcu reszta.

Hieronim kierował lokomotywą ostrożnie, czując rosnącą pewność siebie z każdym manewrem. Wagony, zamiast stawiać opór, same pomagały, delikatnie nakierowując się na odpowiednie tory. Wszystko szło zaskakująco sprawnie.

Świetnie ci idzie, Hieronimie! – pochwalił go Walc, gdy konduktor precyzyjnie ustawił go na trzecim torze.

Nigdy bym nie pomyślał, że będę prowadził lokomotywę! – odpowiedział rozpromieniony Hieronim. – To wspaniałe uczucie!

W miarę jak wagony trafiały na swoje miejsca, stacja powoli odzyskiwała swój normalny wygląd. Hieronim pracował jak w transie, podłączając, przestawiając, sprawdzając każdy szczegół.

Teraz rozumiem, dlaczego czasem rano wszystko było nie tak, jak zostawiłem wieczorem – powiedział do wagonów. – To były wasze nocne tańce!

Przepraszamy za kłopoty – odpowiedział skruszony Tango. – Ale czy możesz sobie wyobrazić życie bez tańca? My nie możemy.

Hieronim zamyślił się. Rzeczywiście, w jego życiu brakowało radości i spontaniczności. Całe dnie spędzał na pilnowaniu porządku, sprawdzaniu biletów, informowaniu pasażerów. Kiedy ostatnio robił coś tylko dla przyjemności?

Wiecie co? – powiedział nagle. – Może mógłbym kiedyś dołączyć do waszej zabawy?

Wagony wydały z siebie radosny dźwięk, który brzmiał prawie jak śmiech.

Byłoby wspaniale! – zawołał Walc. – Mógłbyś nauczyć nas nowych kroków.

Rozmawiali tak, pracując jednocześnie, aż wreszcie, na dwadzieścia minut przed przybyciem inspektora, wszystko było gotowe. Stacja wyglądała idealnie – każdy wagon na swoim miejscu, każda zwrotnica ustawiona prawidłowo, każdy peron lśniący czystością.

Hieronim otarł pot z czoła i z dumą spojrzał na efekt ich wspólnej pracy.

Dziękuję wam – powiedział szczerze. – Bez was nigdy bym nie zdążył.

Nie ma za co, przyjacielu – odpowiedział Tango. – Teraz musimy wrócić do udawania zwykłych wagonów. Inspektor nie może się dowiedzieć.

Dokładnie o dziewiątej na stację wjechał elegancki pociąg, z którego wysiadł Naczelny Inspektor Kolei – poważny mężczyzna w idealnie skrojonym garniturze i z notesem w dłoni.

Dzień dobry, konduktorze Hieronimie – przywitał się oficjalnie. – Jestem tu, aby przeprowadzić doroczną inspekcję stacji Stukotkowo.

Dzień dobry, panie inspektorze – odpowiedział Hieronim, starając się ukryć zmęczenie. – Stacja jest gotowa do inspekcji.

Inspektor przeszedł się po peronach, sprawdził stan torów, zajrzał do wszystkich pomieszczeń. Co jakiś czas coś notował, ale jego twarz nie zdradzała, czy jest zadowolony, czy wręcz przeciwnie.

W końcu zatrzymał się przy wagonach – najpierw przy Tangu, potem przy Walcu. Przyłożył ucho do ich burt, jakby nasłuchiwał. Hieronim zamarł. Czy to możliwe, że inspektor też słyszy wagony?

Konduktorze Hieronimie – powiedział w końcu inspektor, odwracając się. – Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.

Naprawdę? – zapytał Hieronim, czując ulgę.

Tak. Ta stacja jest prowadzona znakomicie. Szczególnie podoba mi się stan wagonów – wyglądają, jakby tętniły życiem.

Hieronim uśmiechnął się lekko, wymieniając tajemnicze spojrzenie z wagonami.

Dziękuję, panie inspektorze. Staramy się dbać o nasze wagony najlepiej jak potrafimy.

Kiedy inspektor odjechał, Hieronim podszedł do wagonów i oparł się o burtę Walca.

Czy to znaczy, że dziś w nocy znów będziecie tańczyć? – zapytał cicho.

Oczywiście – odpowiedział Walc. – I mamy nadzieję, że tym razem dołączysz do nas, zamiast spać na ławce.

Hieronim roześmiał się głośno.

Z przyjemnością – powiedział. – Zawsze marzyłem, żeby nauczyć się tańczyć walca.

Od tamtej pory, kto przybyłby na stację Stukotkowo o północy, mógłby zobaczyć niezwykły widok: tańczące wagony i starego konduktora, który w blasku księżyca uczył się nowych kroków, a jego oczy błyszczały radością jak nigdy wcześniej.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu