Bajka o odważnym chłopcu Teo i dostojnym smoku Emberze, którzy muszą połączyć siły, aby uratować wioskę przed wybuchem wulkanu. Mimo lęku przed ogniem, Teo odkrywa w sobie niezwykłą moc i odwagę, ucząc się, że czasem to, czego się boimy, może być naszym największym darem.
Strażnik wygasłego wulkanu
W sercu góry Płomiennej, tam gdzie kamienie lśniły czerwienią nawet w środku nocy, mieszkał dostojny smok Ember. Jego łuski mieniły się jak rubiny, a oczy płonęły niczym dwa węgle. Przez setki lat strzegł wulkanu, utrzymując jego ognisty temperament w ryzach.
Pewnego poranka Ember poczuł, że coś jest nie tak. Jego płomień, który zawsze płonął jasno w jego piersi, zaczął przygasać.
„To niemożliwe,” mruknął do siebie, wypuszczając kłębek dymu z nozdrzy. „Moja moc nie może słabnąć… nie teraz.”
Obok niego pojawiła się Kamyka, skała, która ożyła wieki temu dzięki magii wulkanu.
„Widzę, że nie wyglądasz najlepiej, stary przyjacielu,” zachichotała Kamyka, podskakując wokół smoka. „Twoje łuski tracą blask.”
„Nie jestem w nastroju do żartów,” burknął Ember. „Jeśli mój płomień zgaśnie, wulkan się przebudzi, a wioska Czerwonych Dachów będzie zagrożona.”
Chłopiec ze znamieniem
W wiosce u podnóża góry Płomiennej mieszkał dziesięcioletni Teo. Był cichym chłopcem z niezwykłym znamieniem w kształcie płomienia na prawym nadgarstku. Od małego bał się ognia po tym, jak pożar strawił jego dom, gdy był maleńki.
Tego dnia ziemia pod stopami Teo zadrżała lekko. Pobiegł do babci Iskry, szamanki wioski.
„Babciu, góra znów się trzęsie,” powiedział zaniepokojony.
Stara kobieta spojrzała w kierunku wulkanu, a jej zmarszczone oczy zwęziły się.
„To nie jest zwykłe drżenie, Teo. Ember musi być w kłopotach,” szepnęła. „A ty, mój chłopcze, jesteś jedynym, który może mu pomóc.”
„Ja? Ale jak? Boję się ognia, babciu!”
„Czasem to, czego najbardziej się boimy, jest tym, czego najbardziej potrzebujemy,” odpowiedziała tajemniczo, pokazując mu starą księgę z rysunkiem smoka i chłopca ze znamieniem.
Spotkanie z Emberem
Następnego dnia Teo wspinał się na górę z drżącym sercem. Gdy dotarł do jaskini, zobaczył majestatycznego smoka, którego łuski były bledsze niż na rysunkach w księdze babci.
„Przyszedłeś,” powiedział Ember, patrząc na znamię chłopca. „Czekałem na ciebie.”
„Nie rozumiem,” odpowiedział Teo. „Jak mogę pomóc, skoro boję się ognia?”
Ember pochylił swoją wielką głowę.
„To znamię oznacza, że jesteś następnym Strażnikiem Płomienia. Tylko ty możesz przejąć moją moc i utrzymać wulkan w uśpieniu.”
Nagle ziemia zatrzęsła się gwałtownie, a ze szczelin w skałach zaczęła sączyć się lawa.
„Nie mamy dużo czasu,” wykrzyknęła Kamyka, podskakując nerwowo. „Wulkan budzi się!”
Próba ognia
„Nie mogę tego zrobić!” krzyknął Teo, gdy Ember poprosił go, by włożył rękę w jego gasnący płomień. „Boję się… zawsze się bałem.”
„Strach nie oznacza braku odwagi,” odpowiedział łagodnie smok. „Odwaga to działanie mimo strachu.”
Teo spojrzał na swoją wioskę w dole. Pomyślał o babci Iskrze i wszystkich, których kochał. Drżącą ręką sięgnął do płomienia Embera.
W momencie, gdy jego znamię dotknęło ognia, poczuł ciepło rozchodzące się po całym ciele. Nie było bólu, tylko przyjemne mrowienie.
„Nie spodziewałem się, że to będzie… piękne,” szepnął zdziwiony.
Nowy strażnik wulkanu
Gdy ceremonia dobiegła końca, płomień w piersi Teo płonął jasno, a jego znamię świeciło złotym blaskiem. Ember, teraz spokojny i pogodzony z losem, mógł odpocząć po stuleciach służby.
„Co teraz?” zapytał Teo, wciąż oszołomiony nową mocą.
„Teraz jesteś Strażnikiem Płomienia,” uśmiechnął się Ember. „Będziesz przychodził tu co księżyc, by uspokajać wulkan. A ja będę tu, by cię prowadzić, dopóki nie nauczysz się wszystkiego.”
Teo spojrzał na swoją świecącą dłoń i po raz pierwszy w życiu nie czuł strachu przed ogniem. Zamiast tego czuł się, jakby odnalazł brakującą część siebie.
„Wiesz co jest najlepsze w byciu Strażnikiem?” spytała Kamyka z uśmiechem. „Masz teraz najlepszych przyjaciół w całym królestwie!”
I tak Teo, chłopiec który bał się ognia, został Strażnikiem Płomienia, chroniącym wioskę przed mocą wulkanu i uczącym się, że czasem nasze największe lęki kryją w sobie najwspanialsze dary.
