eMamaBajki dla dzieciKrótkie na dobranocSmok Dino ostatnim strażnikiem pradawnego lasu

Smok Dino ostatnim strażnikiem pradawnego lasu

W odległej krainie, gdzie stary las strzeże pradawnych tajemnic, mieszka ostatni z magicznych smoków – Dino. Gdy ludzie zaczynają wycinać drzewa, zagrażając ostatniemu sanktuarium dinozaurów, Dino wraz z dziećmi z pobliskiej wioski podejmuje misję ocalenia lasu. To opowieść o przyjaźni, odwadze i sile współpracy między światem natury a ludźmi.

Strażnik z łuskami tęczy

Głęboko w Pradawnym Lesie, gdzie drzewa szeptały historie sprzed milionów lat, mieszkał smok o imieniu Dino. Nie był to zwykły smok. Jego ciało zdobiły kolorowe łuski przypominające wszystkie rodzaje dinozaurów, które kiedyś chodziły po ziemi. Miał długą szyję jak diplodok, kolce na grzbiecie jak stegozaur i mały, przyjazny pysk jak triceratops.

Każdego ranka Dino oblatywał swój ukochany las, sprawdzając czy wszystko jest w porządku. Tego dnia jednak coś go zaniepokoiło. Odgłosy, których nigdy wcześniej nie słyszał, dochodziły z granicy lasu.

„Co to za hałas?” zapytał Dino, lądując obok Starego Dębu, najstarszego drzewa w lesie.

Stary Dąb zatrzeszczał swoimi gałęziami i odpowiedział głosem głębokim jak korzenie ziemi: „To ludzie, Dino. Przywieźli maszyny. Boję się, że chcą wyciąć nasz las.”

Serce Dino zadrżało. Las nie był tylko jego domem – był ostatnim miejscem na ziemi, gdzie przechowywane były wspomnienia o wielkich jaszczurach, które kiedyś rządziły światem.

Dzieci z wioski

Tego samego dnia dwoje dzieci, bliźniaki Maja i Tomek, bawiły się na skraju lasu. Słyszały legendy o magicznym smoku, ale nigdy go nie widziały.

„Tomek, patrz!” krzyknęła Maja, wskazując na kolorowe łuski błyszczące między drzewami.

Tomek stanął jak wryty. „To… to chyba smok z legend!”

Dino, widząc dzieci, najpierw chciał się ukryć, ale coś w ich oczach mówiło mu, że może im zaufać. Powoli wyszedł z ukrycia.

„Czy to wy przynosicie te hałaśliwe maszyny?” zapytał łagodnym głosem.

Dzieci pokręciły głowami. „To Pan Siekiera. Chce wyciąć las i zbudować tu fabrykę zabawek,” wyjaśniła Maja.

„Ale my kochamy ten las!” dodał Tomek. „Nie chcemy, żeby go zniszczono.”

Dino westchnął z ulgą. „Więc może mi pomożecie? Ten las skrywa tajemnice moich przodków – dinozaurów.”

Plan ocalenia

Następnego dnia Dino pokazał dzieciom najpiękniejsze miejsca w lesie: jaskinię z odciskami łap dinozaurów, jezioro w kształcie jaja i polanę, gdzie kwiaty świeciły w nocy jak gwiazdy.

„Musimy przekonać Pana Siekierę, że las jest ważniejszy niż fabryka,” powiedziała Maja.

„Ale jak?” zastanawiał się Tomek.

Nagle Stary Dąb zatrzeszczał: „Pradawny Las potrafi pokazać swoje prawdziwe oblicze tylko tym, którzy mają czyste serce.”

Plan był prosty. Dino i dzieci zaprosili Pana Siekierę na spacer po lesie, obiecując pokazać mu coś niezwykłego.

Magia współpracy

Pan Siekiera, mężczyzna w garniturze z nieodłączną teczką, przyszedł niechętnie. „Mam tylko pięć minut,” burknął.

Podczas spaceru las wydawał się zwyczajny. Pan Siekiera już miał odejść, gdy Dino szepnął: „Teraz zamknijcie oczy i pomyślcie o tym, co kochacie najbardziej.”

Gdy wszyscy zamknęli oczy, stała się rzecz niezwykła. Las rozświetlił się magicznym blaskiem. Drzewa zaczęły delikatnie świecić, ukazując na swoich pniach obrazy dinozaurów. Z ziemi wyrosły kwiaty o kształtach prehistorycznych stworzeń.

Pan Siekiera otworzył oczy i zamarł z wrażenia. „To… to niesamowite,” wyszeptał.

„Ten las to ostatnie miejsce, gdzie żyje pamięć o dinozaurach,” wyjaśnił Dino. „Jeśli go zniszczysz, ta magia zniknie na zawsze.”

Nowy początek

Serce Pana Siekiery zmiękło. Zamiast fabryki zabawek, zaproponował stworzenie parku edukacyjnego, gdzie dzieci mogłyby uczyć się o dinozaurach i przyrodzie.

Dino został oficjalnym strażnikiem i przewodnikiem po Pradawnym Lesie. Razem z Mają i Tomkiem pokazywał odwiedzającym cuda natury, ucząc szacunku dla wszystkich stworzeń – tych żyjących i tych, które pozostawiły po sobie tylko wspomnienia.

A kiedy dzieci pytały, skąd Dino wie tak wiele o dinozaurach, uśmiechał się tajemniczo, błyskając swoimi kolorowymi łuskami w słońcu.

„Bo pamiętać to trochę jak wciąż być,” odpowiadał, a jego głos brzmiał jak echo pradawnych czasów, gdy wielkie jaszczury przechadzały się po ziemi.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu