eMamaBajki dla dzieciKrótkie na dobranocTajemnice łowców smoków w głębokim lesie

Tajemnice łowców smoków w głębokim lesie

W Starożytnej Puszczy, gdzie cienie tańczą wśród prastarych drzew, żyje osobliwa grupa łowców smoków. Lecz ci łowcy nie polują, by zabijać – ich misją jest ochrona ostatnich magicznych stworzeń przed kłusownikami. Kapitan Tobiasz, zielarka Maja i młody Franek tworzą drużynę, która odkrywa, że największym zagrożeniem dla smoków nie są legendy, lecz ludzka chciwość.

Strażnicy z leśnej wieży

Na skraju Starożytnej Puszczy stała kamienna strażnica porośnięta bluszczem. To tutaj niezwykła trójka prowadziła swój mały sekret. Kapitan Tobiasz, siwy mężczyzna o prostej postawie, przyglądał się mapie rozłożonej na dębowym stole.

„Kłusownicy znowu byli aktywni w Dolinie Szeptów,” powiedział, wskazując na czerwony krzyżyk. „Podobno widziano tam młodego smoka.”

Maja, kobieta o włosach splecionych z ziołami, uniosła wzrok znad moździerza, w którym ucierała lecznicze zioła.

„To może być potomek Starego Rubina. Jeśli kłusownicy go znajdą, będzie zgubiony. Smocze łuski z młodych smoków są najbardziej cenne na czarnym rynku.”

Franek, najmłodszy z grupy, podskoczył z entuzjazmem. Chłopak o piegowatej twarzy marzył o przygodach odkąd pamiętał.

„To kiedy wyruszamy? Jestem gotowy!” zawołał, zarzucając na ramię swój nieodłączny plecak.

Kapitan Tobiasz uśmiechnął się pod wąsem. Chłopak miał serce w dobrym miejscu, chociaż czasem brakowało mu cierpliwości. „O świcie,” odpowiedział. „Teraz wszyscy potrzebujemy odpoczynku.”

Nieoczekiwane spotkanie

Świt zastał ich już głęboko w lesie. Szli wąską ścieżką, gdy nagle usłyszeli przeraźliwy pisk. Nie był to dźwięk wydawany przez zwykłe leśne stworzenie.

„To smok!” szepnęła Maja, rozpoznając dźwięk. „I jest w bólu!”

Pobiegli w kierunku, z którego dobiegał dźwięk. Za gęstymi zaroślami znaleźli niewielką polanę, a na niej srebrzysto-niebieskiego smoka uwięzionego w metalową pułapkę. Stworzenie nie było większe od dużego psa, a jego skrzydła trzepotały w panice.

„Spokojnie, maleńki,” szepnęła Maja, powoli podchodząc do przestraszonego stworzenia. Zaczęła nucić dziwną melodię – pradawną kołysankę smoków, której nauczyła się od swojej babki.

Smok powoli się uspokoił, a jego inteligentne oczy skupiły się na przybyszach.

„Pomożemy ci,” obiecał Franek, klękając obok Tobiasza, który już badał konstrukcję pułapki.

„To pułapka Kolekcjonera,” mruknął kapitan z gniewem. „Widzicie te znaki? To jego podpis.”

Iskra nadziei

Gdy uwolnili smoka, ten nie uciekł. Zamiast tego, przysunął się do Mali i delikatnie dotknął jej dłoni swoim pyskiem. Maja poczuła ciepło przepływające przez jej palce.

„On się nazywa Iskra,” powiedziała ze zdumieniem. „I… potrafi leczyć!”

Franek, który skaleczył się podczas uwalniania smoka, z niedowierzaniem patrzył, jak rana na jego dłoni znika pod dotykiem smoczego pyska.

„Dlatego Kolekcjoner tak bardzo go pragnie,” zrozumiał Tobiasz. „Smok z mocą leczenia jest bezcenny.”

Iskra podniósł głowę i wydał serię cichych dźwięków. Maja zmarszczyła brwi, wsłuchując się.

„Mówi, że nie jest sam. Jego rodzina jest przetrzymywana w jaskini niedaleko stąd. Kolekcjoner przygotowuje się do wielkiego polowania.”

Franek zacisnął pięści. „Musimy ich uratować!”

Ostateczne starcie

Jaskinia okazała się starą kopalnią. Wewnątrz znaleźli trzech dorosłych smoków w klatkach. Wokół krzątali się ludzie w ciemnych płaszczach, przygotowujący dziwne narzędzia.

„Poczekajcie tutaj,” szepnął Tobiasz, wskazując na ukrytą wnękę. „Muszę się rozejrzeć.”

Lecz Iskra miał inne plany. Wyrwał się z rąk Mai i pobiegł w stronę klatek, emitując jasne, niebieskie światło.

„Iskra, wróć!” krzyknęła Maja, ale było za późno.

Światło smoka rozjaśniło całą jaskinię, oślepiając kłusowników. W zamieszaniu, Franek i Maja pobiegli za Tobiaszem, który już walczył z dwoma strażnikami.

W centrum stał wysoki mężczyzna w eleganckiej szacie. Kolekcjoner.

„Więc to wy jesteście tymi, którzy przeszkadzają mi w pracy,” powiedział chłodnym głosem. „Nie rozumiecie wartości tego, co robię.”

„Rozumiemy doskonale,” odpowiedział Tobiasz. „Wykorzystujesz magiczne stworzenia dla własnego zysku.”

Iskra stanął między nimi, a jego ciało zaczęło emanować coraz jaśniejszym światłem. Nagle wszystkie smoki w jaskinii zaczęły śpiewać – dźwięk tak potężny, że zatrzęsły się ściany kopalni.

Kolekcjoner zakrył uszy i uciekł w głąb korytarza, a jego ludzie podążyli za nim.

Nowy początek

Gdy wrócili do strażnicy, prowadząc za sobą uwolnione smoki, wiedzieli, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Iskra zdecydował się zostać z nimi, stając się mostem między światem ludzi i smoków.

„Co teraz?” zapytał Franek, głaszcząc niebieskie łuski Iskry.

Maja uśmiechnęła się szeroko. „Teraz zaczyna się najważniejsza część naszej misji. Pokażemy światu, że smoki nie są zagrożeniem. Są naszymi przyjaciółmi i zasługują na szacunek.”

Tobiasz spojrzał przez okno na las skąpany w zachodzącym słońcu.

„To dopiero początek,” powiedział z uśmiechem. „Początek nowej ery dla ludzi i smoków.”

A Iskra zamruczał z zadowoleniem, wiedząc, że znalazł nie tylko przyjaciół, ale prawdziwą rodzinę. Rodzinę, która nauczy świat, że magia nie polega na posiadaniu niezwykłych mocy, lecz na odwadze, by chronić to, co cenne.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu