W starym domu dziadków mała Zosia odkrywa niezwykłą lalę ukrytą w tajemniczej szufladzie. Nocą zabawka ożywa i zabiera dziewczynkę do magicznego Królestwa Zabawek. Aby powrócić do domu, Zosia musi pomóc lalce odnaleźć jej zaginioną siostrę, przemierzając fantastyczne krainy i pokonując przeszkody w towarzystwie niezwykłych przyjaciół.
Zagadkowa znajoma ze strychu
Wakacje u dziadków na wsi miały być najnudniejszymi wakacjami w życiu ośmioletniej Zosi. Żadnych koleżanek, żadnych placów zabaw, nawet porządnego internetu! Tylko stary, skrzypiący dom pachnący lawendowymi ciasteczkami babci i tajemniczymi historiami dziadka. Kiedy trzeciego dnia spadł rzęsisty deszcz, dziewczynka zatrzymała się przed drzwiami na strych, których dziadkowie zawsze jej zabraniali otwierać.
– Co tam może być takiego ciekawego? – mruknęła do siebie, obracając powoli mosiężną klamkę. – Przecież to tylko zwykły strych.
Drewniane schody zaskrzypiały pod jej stopami, jakby chciały zdradzić jej obecność, ale dom pozostał cichy. Na poddaszu panował przyjemny półmrok, a snopy światła wpadające przez małe okienko tańczyły w tumanach kurzu. Zosia rozglądała się z fascynacją po stosach starych pudełek, walizek i mebli przykrytych prześcieradłami.
W najdalszym kącie, pod zakurzonym materiałem, dostrzegła przepiękną komodę z ciemnego drewna, ozdobioną złotymi ornamentami. Dziewczynka pociągnęła za prześcieradło i zakaszlała, gdy kurz zawirował w powietrzu. Jej uwagę przykuła najwyższa szuflada, zamknięta na maleńki złoty kluczyk.
– Ciekawe, co w niej jest – szepnęła do siebie, rozglądając się wokoło w poszukiwaniu klucza.
Po dłuższej chwili znalazła go schowanego za jedną z drewnianych róż zdobiących komodę. Przekręciła kluczyk w zamku, a szuflada otworzyła się z cichym skrzypnięciem. Wewnątrz, na aksamitnej poduszce, leżała najpiękniejsza lalka, jaką Zosia kiedykolwiek widziała. Miała porcelanową twarz z delikatnymi rumieńcami, błyszczące oczy koloru morza i długie, jasne loki związane błękitną wstążką. Ubrana była w niebieską sukienkę z koronkami, a na szyi nosiła maleńki wisiorek w kształcie połówki serca.
– Jesteś przepiękna – wyszeptała Zosia, delikatnie podnosząc lalkę. – Jak mogłaś trafić na strych?
Wieczorem, gdy dziewczynka położyła się do łóżka, postawiła lalkę na nocnym stoliku.
– Dobranoc, nowa przyjaciółko – powiedziała sennie. – Chyba powinnam nadać ci imię… Będziesz Perełka, bo jesteś taka wyjątkowa.
Zosia zasnęła, nie zauważając delikatnego błysku w oczach lalki.
O północy, gdy księżyc w pełni zaglądał przez okno, dziewczynkę obudziło ciche stukanie. Otworzyła oczy i zamarła z wrażenia. Na brzegu łóżka siedziała Perełka, ale już nie jako nieruchoma lalka. Jej porcelanowa twarz była żywa, a oczy błyszczały w ciemności.
– Nareszcie się obudziłaś, Zosiu – powiedziała melodyjnym głosem. – Czekałam na kogoś takiego jak ty przez bardzo długi czas.
Dziewczynka usiadła gwałtownie, przecierając oczy.
– Ty… ty mówisz? I się ruszasz? – wyjąkała.
– Tylko w noc pełni księżyca – wyjaśniła Perełka. – Jestem księżniczką zaklętą w lalkę. Potrzebuję twojej pomocy, Zosiu. Czy mogę ci zaufać?
Mimo strachu, Zosia poczuła, że może zaufać tym smutnym, błękitnym oczom.
– Oczywiście, że możesz. Co się stało? – zapytała.
– Muszę odnaleźć moją siostrę, zanim będzie za późno – odpowiedziała Perełka, ściskając swoją połówkę serca. – Ona ma drugą część wisiorka. Tylko razem możemy zdjąć klątwę. Czy pomożesz mi?
– Ale jak mam to zrobić? – zapytała zaskoczona Zosia.
Perełka wyciągnęła drobną rączkę.
– Chodź ze mną. Pokażę ci.
Królestwo za magiczną szafą
Zosia chwyciła dłoń lalki i w jednej chwili wszystko wokół nich zawirował. Pokój gościnny rozmył się jak akwarela polana wodą, a gdy kolory przestały się mieszać, dziewczynka stała na środku ogromnej, kolorowej łąki. Niebo miało dziwny, liliowy odcień, a w oddali widać było zamek zbudowany z… klocków?
– Gdzie my jesteśmy? – zapytała zdumiona, rozglądając się dookoła.
– W Królestwie Zabawek – odpowiedziała Perełka, która teraz była wielkości Zosi. – To świat równoległy do twojego. Tu trafiają zabawki, które zostały zapomniane lub zagubione. Niektóre, jak ja i moja siostra, zostały tu uwięzione z powodu klątwy.
Łąka pełna była niezwykłych kwiatów o twarzach przypominających guziki, a zamiast trawy rosły miękkie, zielone włókna przypominające w dotyku plusz. W oddali pasły się konie na biegunach, które poruszały się same, bez pomocy dzieci.
– To niemożliwe – szepnęła Zosia, dotykając jednego z kwiatów-guzików, który zachichotał cicho.
– W świecie dzieci mówią, że to niemożliwe, ale tutaj wszystko może się zdarzyć – uśmiechnęła się Perełka. – Musimy dostać się do Zamku Klocków. Król Zabawek może wiedzieć, gdzie jest moja siostra.
Gdy szły w stronę zamku, z pobliskiego lasu wyszedł drewniany rycerz. Był wysoki, miał jasne włosy i zbroję pokrytą farbą, która w niektórych miejscach zaczęła się łuszczyć.
– Wasza Wysokość! – zawołał, kłaniając się Perełce. – Nareszcie wróciłaś! Całe królestwo cię szukało!
– Rycerzu Dębowy, jak dobrze cię widzieć – odpowiedziała Perełka. – To jest Zosia, moja przyjaciółka z ludzkiego świata. Pomaga mi odnaleźć Kryształkę.
Rycerz spojrzał na Zosię podejrzliwie swoimi malutkimi, namalowanymi oczami.
– Dziecko z ludzkiego świata? To może być niebezpieczne, Wasza Wysokość. Nie wszyscy w królestwie są przyjaźnie nastawieni do ludzi.
– Zaufaj mi, przyjacielu – Perełka położyła dłoń na jego drewnianym ramieniu. – Zosia jest inna. Pomoże nam.
Rycerz westchnął, a z jego ust wydobył się dźwięk podobny do skrzypienia starych drzwi.
– W takim razie będę waszym przewodnikiem i obrońcą – zadecydował, wyciągając drewniany miecz. – Droga do zamku prowadzi przez Las Zagubionych Zabawek. Musimy być ostrożni.
Las wyglądał ponuro – drzewa były zrobione z połamanych kredek i ołówków, a na gałęziach zamiast liści wisiały strzępki materiałów, z których uszyto niegdyś pluszowe zabawki. W cieniu drzew czaiły się dziwne kształty – zabawki tak zniszczone, że trudno było rozpoznać, czym kiedyś były.
– Trzymajcie się blisko – szepnął Rycerz Dębowy, torując im drogę przez zarośla.
– Kim są te zabawki? – zapytała cicho Zosia, widząc w ciemnościach błyszczące guziki-oczy.
– To Zapomniane – wyjaśniła smutno Perełka. – Zabawki, o których dzieci całkowicie zapomniały, albo które zostały zniszczone i wyrzucone. Są zagubione i samotne, czasem niebezpieczne.
Nagle z ciemności wyskoczyła pluszowa małpka z jednym okiem i podartym futrem.
– Księżniczka wróciła! – zapiszczała. – Ale Zły Mistrz Zabawek już wie! Wysłał swoich szpiegów! Uciekajcie!
– Zły Mistrz Zabawek? – zapytała Zosia.
– To on rzucił klątwę na mnie i moją siostrę – wyjaśniła szybko Perełka. – Był królewskim zabawkarzem, ale jego serce wypełniła zazdrość. Zamienił nas w lalki i rozdzielił, żebyśmy nigdy nie mogły wrócić do naszej prawdziwej postaci.
– Biegnijcie! – zawołał Rycerz, gdy z ciemności lasu wyłoniły się mechaniczne pajace na sprężynach z groźnymi uśmiechami na twarzach.
Zosia poczuła, jak Perełka chwyta ją za rękę i ciągnie między drzewami. Biegły tak szybko, jak tylko mogły, przeskakując przez kałuże kolorowych farb i unikając pułapek z lepkiej plasteliny. Za nimi słychać było mechaniczne terkotanie ścigających ich pajaców.
– Tam! – zawołała Perełka, wskazując na mostek zrobiony z kolorowych klocków. – Za mostem będziemy bezpieczni!
Gdy dobiegły do mostu, Rycerz Dębowy zatrzymał się.
– Idźcie! – zawołał. – Ja ich zatrzymam!
– Nie możemy cię zostawić! – zaprotestowała Zosia.
– Nie martw się o mnie, mała – uśmiechnął się Rycerz. – Jestem tylko zabawką, ale ty i księżniczka musicie znaleźć Kryształkę.
Z mieczem w dłoni rzucił się na nadciągające pajace, a Zosia z Perełką przebiegły przez most, który za nimi zawałił się do barwnej przepaści.
Sekret dwóch serc
Zamek Klocków był najbardziej niezwykłą budowlą, jaką Zosia kiedykolwiek widziała. Ogromne wieże wznosiły się ku niebu, zbudowane z klocków wszystkich możliwych kolorów i kształtów. Wokół zamku rozciągało się miasto zabawek – domki z kart, budynki z klocków, namioty z chusteczek. Na ulicach krążyły najróżniejsze zabawki: pluszowe misie, porcelanowe lalki, żołnierzyki, a nawet zdalnie sterowane samochodziki.
– Wszyscy na nas patrzą – szepnęła Zosia, czując się nieswojo pod spojrzeniami tylu par oczu.
– To dlatego, że jestem księżniczką – wyjaśniła Perełka. – I dlatego, że jesteś człowiekiem. Dzieci rzadko trafiają do naszego królestwa.
Przy bramie zamku stały dwa ogromne pluszowe misie z włóczniami z temperówek.
– Księżniczka Perełka pragnie audiencji u Króla Zabawek – oznajmiła lalka pewnym głosem.
Misie spojrzały po sobie, po czym skłoniły się niezgrabnie.
– Wasza Wysokość, nareszcie wróciłaś! – zawołał jeden z nich. – Król czekał na ciebie przez tyle pełni księżyca!
Sala tronowa zapierała dech w piersiach. Sufit podtrzymywały kolumny z gigantycznych kredek, a podłoga wyłożona była kalejdoskopem kolorowych puzzli. Na tronie z klocków LEGO siedział Król Zabawek – ogromna figurka akcji z ruchomymi częściami i koroną z folii aluminiowej.
– Perełko, moje dziecko! – zawołał Król, zeskakując z tronu i przytulając lalkę. – Myśleliśmy, że już nigdy cię nie zobaczymy!
– Wasza Wysokość – Perełka dygnęła z szacunkiem. – Wróciłam dzięki Zosi – wskazała na dziewczynkę. – Przyszłyśmy prosić o pomoc w odnalezieniu Kryształki.
Król spojrzał na Zosię z zaciekawieniem.
– Dziecko z ludzkiego świata… Dawno żadne nas nie odwiedziło. Witaj w Królestwie Zabawek, Zosiu.
– Dziękuję, Wasza Wysokość – odpowiedziała nieśmiało Zosia, wykonując niezdarny ukłon.
– Niestety, nie wiem, gdzie jest Kryształka – westchnął Król. – Zły Mistrz Zabawek ukrył ją dobrze. Ale jest ktoś, kto może wiedzieć – Stara Książka z Bajkami. Mieszka w Bibliotece Zapomnianych Opowieści.
Przed wyjściem z zamku otrzymały mapę narysowaną na papierze kredowym i małą armię żołnierzyków do ochrony. Biblioteka znajdowała się po drugiej stronie Gumowej Doliny, tuż pod Górą Pluszowych Zabawek.
Gdy dotarły na miejsce, Zosia nie mogła powstrzymać westchnienia zachwytu. Biblioteka była ogromną księgą, której strony tworzyły ściany budynku. Wewnątrz, na półkach z zakładek, stały setki mniejszych książek.
– Witajcie, podróżniczki – usłyszały skrzypiący głos. Z cienia wyszła stara książka z okładką pokrytą kurzem i zmarszczkami ze zgięć papieru. – Czekałam na was.
– Skąd wiedziałaś, że przyjdziemy? – zapytała zdziwiona Zosia.
– Jestem książką z bajkami, moje dziecko – zaśmiała się Stara Książka. – Znam wszystkie historie, także waszą. Szukacie Kryształki, siostry Perełki.
– Wiesz, gdzie ona jest? – zapytała z nadzieją Perełka.
– Wiem tylko, że znajduje się w miejscu, gdzie zabawki trafiają na końcu swojej drogi – odpowiedziała Książka. – W Dolinie Porzuconych Zabawek. Ale żeby ją uwolnić, będziecie potrzebować miłości dziecka. Tylko szczere uczucie może złamać klątwę Złego Mistrza Zabawek.
Dolina Porzuconych Zabawek była najsmutniejszym miejscem, jakie Zosia kiedykolwiek widziała. Wyglądała jak ogromne wysypisko śmieci, pełne połamanych, zniszczonych zabawek, które leżały bezładnie, zapomniane przez wszystkich.
– To straszne miejsce – szepnęła Zosia, czując łzy napływające do oczu. – Te wszystkie zabawki…
– To tutaj trafiają, gdy dzieci o nich zapominają – wyjaśniła cicho Perełka. – Gdy zostają zniszczone lub wyrzucone.
Przeszukiwały dolinę przez wiele godzin, aż w końcu, w starym, zardzewiałym pudle po zabawkach, znalazły porcelanową lalkę łudząco podobną do Perełki, ale w różowej sukience i z czarnymi lokami. Na jej szyi wisiał wisiorek – druga połówka serca.
– Kryształka! – krzyknęła Perełka, podbiegając do siostry. – Obudź się, proszę!
Ale lalka pozostała nieruchoma. Jej oczy były zamknięte, a twarz pokryta pajęczynami.
– Co mamy zrobić? – zapytała zrozpaczona Zosia.
Nagle z cienia wyszedł stary, drewniany mężczyzna z twarzą pokrytą pęknięciami – Zły Mistrz Zabawek.
– Nic nie możecie zrobić – zaśmiał się złowieszczo. – Klątwa jest zbyt silna. Kryształka nigdy się nie obudzi, a ty, Perełko, wkrótce do niej dołączysz!
– Nie! – krzyknęła Zosia, stając między nim a lalkami. – Nie pozwolę ci ich skrzywdzić!
– Co może zrobić małe dziecko? – zakpił Mistrz.
– Mogę je kochać – odpowiedziała prosto Zosia. – A miłość dziecka to najpotężniejsza magia.
Wzięła obie lalki w ramiona i przytuliła je mocno. Z jej oczu popłynęły łzy, które spadły na połówki serca. W tym momencie wisiorki zalśniły jasnym światłem, łącząc się w jedno pełne serce. Światło otoczyło lalki, Zosię i całą dolinę.
Gdy blask zgasł, Perełka i Kryształka stały przed nią jako piękne księżniczki, a dolina zmieniła się w kwitnący ogród. Wokół nich stały odmienione zabawki – naprawione, odnowione, pełne życia.
– Zrobiłaś to, Zosiu! – zawołała Perełka, przytulając dziewczynkę. – Twoja miłość złamała klątwę i uwolniła nas wszystkich!
– Ale jak wrócę do domu? – zapytała Zosia, nagle zdając sobie sprawę, że jest w innym świecie.
– Zawsze możesz wrócić – uśmiechnęła się Kryształka, zdejmując z szyi serce. – Ten wisiorek będzie twoim kluczem do Królestwa Zabawek. Wystarczy, że zaśniesz, trzymając go w dłoni podczas pełni księżyca.
Kiedy Zosia obudziła się następnego ranka w pokoju dziadków, przez chwilę myślała, że wszystko to był tylko sen. Ale na poduszce obok niej leżały dwie przepiękne lalki – Perełka i Kryształka – a w jej dłoni spoczywał wisiorek w kształcie serca. I wiedziała, że gdy nadejdzie kolejna pełnia, znów wyruszy w niezwykłą podróż do miejsca, gdzie zabawki mają własne królestwo.
