eMamaDom i ogródKiedy sadzić róże na pniu - wiosną czy jesienią?

Kiedy sadzić róże na pniu – wiosną czy jesienią?

Róże na pniu najlepiej sadzić wczesną wiosną, gdy ziemia już odmarznie, a pogoda sprzyja ukorzenieniu. W tym czasie roślina ma przed sobą cały sezon wzrostu i łatwiej adaptuje się do nowych warunków. Jesienią sadzenie też jest możliwe, ale wymaga solidnego zabezpieczenia przed mrozem i wiatrem. Ważna jest odpowiednia gleba, stanowisko i stabilne podparcie pnia.

Kiedy sadzić róże na pniu?

Najbezpieczniejszym terminem sadzenia róż piennych jest wczesna wiosna, czyli marzec i kwiecień, kiedy ziemia już rozmarzła, ale roślina jeszcze nie weszła w intensywny wzrost. W tym czasie łatwo utrzymać stałą wilgotność podłoża po posadzeniu, a młoda róża ma przed sobą cały sezon wegetacyjny na odbudowę systemu korzeniowego i aklimatyzację przed pierwszą zimą w nowym miejscu. Róże na pniu są szczepione wysoko, a miejsce szczepienia jest wrażliwe na mróz. Jeśli roślina zostanie posadzona wiosną, zdąży się wzmocnić i lepiej zniesie zimowe wahania temperatury pod koniec roku. Wczesnowiosenne sadzenie zmniejsza też ryzyko utraty rośliny z powodu uszkodzeń mrozowych pnia i korony tuż po posadzeniu.

Możliwe jest także sadzenie jesienne, zwykle od października do pierwszych stabilnych przymrozków, ale przy tym terminie pojawia się dodatkowe ryzyko. Jesienią gleba jest jeszcze ciepła i wilgotna, co sprzyja tworzeniu nowych korzeni jeszcze przed zimą, jednak świeżo posadzona róża pienna może nie zdążyć się dobrze zakotwiczyć i łatwo ulega wysmaleniu przez wiatr lub przemarznięciu przy gwałtownych spadkach temperatury. Przy jesiennym sadzeniu konieczne jest natychmiastowe zabezpieczenie pnia i korony przed mrozem oraz usypanie kopczyka chroniącego miejsce szczepienia. W rejonach o ostrzejszych zimach lub na stanowiskach odsłoniętych lepiej przechować zakupioną roślinę w chłodnym, zabezpieczonym miejscu i posadzić ją dopiero w marcu–kwietniu zamiast ryzykować przezimowanie w gruncie.

Jak dobrać termin do rodzaju sadzonki?

Termin sadzenia w dużej mierze zależy od tego, czy kupiona została róża z gołym korzeniem, czy w doniczce (z bryłą korzeniową). Każdy z tych typów zachowuje się inaczej po posadzeniu i ma inny margines bezpieczeństwa, jeśli chodzi o mróz i przesuszenie.

Róże z gołym korzeniem sadzi się tylko w okresie spoczynku, kiedy liście nie pracują jeszcze pełną parą i roślina nie transpiruje intensywnie. Standardowo są to dwa okna – późna jesień (zwykle październik–listopad, dopóki ziemia nie jest zamarznięta) oraz bardzo wczesna wiosna (marzec–początek kwietnia, zanim pąki w pełni ruszą). Wynika to z faktu, że przy wykopywaniu część korzeni została skrócona i roślina po prostu nie ma wydolnego aparatu korzeniowego do pobierania dużych ilości wody. Posadzenie jej w stanie spoczynku pozwala jej powoli regenerować korzenie w chłodnym podłożu, bez stresu suszowego. W przypadku jesiennego sadzenia takiej sadzonki konieczne jest solidne zabezpieczenie młodej rośliny na zimę, bo nieutrwalony jeszcze system korzeniowy i wysoki pień są podatne na mróz i wyłamanie przez wiatr.

Róże pienne sprzedawane w doniczkach można natomiast sadzić praktycznie przez większą część sezonu wegetacyjnego. Przyjętą praktyką jest sadzenie od wiosny (kwiecień) aż do wczesnej jesieni, często nawet do września, pod warunkiem że gleba nie jest przesuszona i można regularnie podlewać. Bryła korzeniowa nie jest uszkodzona przy przenoszeniu, więc roślina ma ciągłą możliwość pobierania wody i substancji odżywczych zaraz po umieszczeniu w gruncie. Wysadzanie w najgorętsze tygodnie lata jest teoretycznie możliwe, ale wymaga bardzo uważnego podlewania i cieniowania w pierwszych dniach po posadzeniu, dlatego w praktyce unika się skrajnie gorących okresów.

Kiedy termin jest naprawdę dobry, a kiedy lepiej poczekać?

Dobry moment na posadzenie róży piennej to taki, w którym gleba jest rozmarznięta, lekko wilgotna, ale nie zalana, a temperatury dobowo utrzymują się powyżej zera. W praktyce oznacza to stabilne warunki bez zapowiadanych silnych przymrozków i bez upałów, które mogłyby błyskawicznie przesuszyć świeżo posadzoną roślinę. Wczesnowiosenne dni, gdy temperatura dzienna oscyluje w granicach kilku–kilkunastu stopni Celsjusza, są korzystne, ponieważ korzenie mają warunki do startu, a parowanie z liści jest jeszcze niewielkie. Analogicznie, bardzo późna jesień z nocnymi spadkami temperatury w okolice mocnego mrozu to zły moment, bo młoda róża może nie zdążyć wytworzyć choćby drobnych korzeni podporowych stabilizujących pień. Jeżeli pogoda jest niepewna, warto ocenić realne warunki w miejscu sadzenia.

Lista opisuje sytuacje, w których warto poczekać dzień lub dwa, zamiast sadzić od razu:

  • Przewidywane nocne przymrozki poniżej -3°C, które mogą uszkodzić świeżo posadzoną koronę i pędy, zanim roślina zdąży się zaaklimatyzować.
  • Zbyt mokre, zimne i zbite podłoże, które po udeptaniu zamienia się w błoto, co grozi zastojem wody przy szyjce korzeniowej i gniciem tkanek.
  • Silny, suchy wiatr, który może wysuszyć nieukorzenioną koronę róży piennej, to szczególnie istotne przy wysokich formach szczepionych.
  • Pełne słońce i wysoka temperatura powietrza w okolicach letniego skwaru, bo bez rozbudowanego systemu korzeniowego roślina nie nadąży z poborem wody.
  • Gleba przesuszona po długim okresie bez opadów, gdy nawet obfite podlanie szybko ucieka w głąb profilu glebowego, a wierzchnia warstwa pęka.
  • Silne podmuchy w lokalizacji odsłoniętej, jeżeli nie przygotowano palika stabilizującego pień.

Stan gleby można szybko ocenić ręką lub szpadlem. Jeżeli po wykopaniu dołka ziemia rozsypuje się w palcach, ale nadal lekko trzyma wilgoć i nie pachnie zgnilizną, oznacza to warunki przyjazne do sadzenia. Jeśli natomiast na dnie dołka stoi woda albo trzeba użyć dużej siły, żeby przebić się przez zmarzniętą warstwę, lepiej wstrzymać się i nie sadzić róży piennej w takich warunkach. Stabilna, lekko wilgotna, przepuszczalna gleba daje świeżo posadzonym korzeniom dostęp do wody i tlenu, co bezpośrednio przekłada się na szybsze przyjęcie się rośliny.

Wybór miejsca dla róży piennej przed posadzeniem

Róża pienna potrzebuje stanowiska słonecznego i ciepłego, najlepiej takiego, które zapewnia co najmniej 6 godzin światła dziennie oraz osłonę przed silnym wiatrem. Stały dopływ światła przekłada się na obfite kwitnienie, a zaciszna lokalizacja ogranicza ryzyko wyłamania pnia, który u form piennych jest wysoki i sztywny. Warto unikać miejsc bardzo przewiewnych, narożników ogrodu z przeciągami oraz otwartych przestrzeni bez osłony, bo mocne podmuchy mogą działać jak dźwignia na koronę i skręcać cały pień. Gleba pod różę pienną powinna być żyzna, próchniczna, przepuszczalna i umiarkowanie wilgotna, najlepiej o odczynie od lekko kwaśnego do obojętnego, ciężka ziemia gliniasta wymaga rozluźnienia piaskiem i kompostem, a bardzo piaszczysta – domieszki kompostu, żeby lepiej utrzymywała wodę. Dzięki temu korzenie mają dostęp zarówno do wilgoci, jak i tlenu, co wpływa bezpośrednio na stabilne przyjmowanie się rośliny już po wsadzeniu do gruntu.

Przed posadzeniem trzeba też myśleć o zimie, a nie tylko o estetyce rabaty. Różę pienną zwykle zabezpiecza się przez przygięcie pnia i położenie korony bliżej ziemi, aby można ją było okryć i obsypać kopczykiem przed mrozem. Z tego powodu nie wolno sadzić jej na styk przy murze, ogrodzeniu czy gęstych nasadzeniach innych krzewów. Lepiej zostawić wolne miejsce w kierunku, w którym planuje się późniejsze zgięcie pnia. Taki zapas przestrzeni ułatwia późniejsze bezpieczne odwiązanie rośliny od palika i opuszczenie jej do gruntu, bez ryzyka pęknięcia pnia. W praktyce często sadzi się różę lekko pod skosem – dzięki temu późniejsze przyginanie w jednym przewidzianym kierunku jest łatwiejsze i wymaga mniejszej siły.

Jak prawidłowo posadzić różę na pniu krok po kroku?

Sadzenie róży piennej wymaga nie tylko wykopania dołka, ale też natychmiastowego ustabilizowania pnia, ponieważ długi i delikatny przewodnik działa jak dźwignia na korzenie. Na początku wykopuje się dołek wyraźnie szerszy i głębszy niż bryła korzeniowa lub system korzeniowy sadzonki, po czym rozluźnia się ziemię na dnie i bokach. Ziemię warto wzbogacić kompostem lub żyzną ziemią ogrodniczą, aby młode korzenie miały łatwy start. Różę ustawia się tak, by miejsce szczepienia – typowo widoczne zgrubienie pod koroną – znalazło się tuż nad poziomem gruntu, a bryła korzeniowa była stabilnie osadzona bez pustych kieszeni powietrznych. Następnie zasypuje się dół warstwami, każdą delikatnie ugniatając dłonią, a po posadzeniu roślina powinna zostać solidnie podlana, tak aby ziemia dobrze przylgnęła do korzeni i nie było suchych kieszeni w profilu. Ze względu na wysoko szczepioną koronę i podatny na wyłamanie pień, po wsadzeniu do gruntu roślina musi być od razu podparta.

Praktyczna lista elementów, o które należy zadbać podczas stabilizacji świeżo posadzonej róży piennej:

  • Palik wbija się w ziemię blisko pnia (około 10 cm od podstawy), zanim ziemia zostanie całkowicie zasypana i udeptana, żeby nie uszkodzić korzeni później uderzaniem palika.
  • Podpora powinna być sztywna i sięgać przynajmniej pod koronę, tak aby można było przypiąć pień w dwóch punktach: mniej więcej w połowie wysokości oraz tuż pod koroną.
  • Do przywiązania stosuje się miękkie taśmy lub elastyczne opaski ogrodnicze, a nie drut, aby nie wrzynać się w korę podczas kołysania na wietrze.
  • Pień nie może latać niezależnie od palika, powinien poruszać się razem z nim, co ogranicza mikrouszkodzenia przy szyjce korzeniowej i chroni przed wyłamaniem.
  • Po podlaniu kontroluje się, czy ziemia nie zapadła się z jednej strony. Jeśli tak – dosypuje się podłoża i znów lekko ugniata, żeby róża stała pionowo i nie była przechylona pod ciężarem korony.
  • W pierwszych dniach po posadzeniu warto pilnować wilgotności, tak aby gleba wokół korzeni pozostawała równomiernie wilgotna, ale nie rozmoknięta.

Dobrze umieszczony palik nie tylko chroni przed wiatrem, ale też utrzymuje pień w pożądanym kierunku wzrostu, co ma znaczenie później przy przyginaniu rośliny na zimę. Jeżeli od początku ustawi się roślinę lekko pod kątem w zamierzonym kierunku zgięcia, zimowe opuszczanie korony do ziemi będzie wymagało znacznie mniejszej siły i zmniejszy ryzyko pęknięcia drewna.

Jak zabezpieczyć róże posadzone jesienią przed zimą?

Róże pienne posadzone jesienią wymagają szczególnej ochrony przed mrozem, ponieważ nie zdążyły jeszcze wytworzyć stabilnego, rozbudowanego systemu korzeniowego ani dobrze zdrewnieć u nasady korony. Zabezpieczenie polega na jednoczesnej ochronie części nadziemnej (wysokiego pnia i korony) oraz szyjki korzeniowej. Najpewniejszą metodą jest przygięcie pnia tak, aby korona znalazła się tuż przy powierzchni ziemi. Zabieg wykonuje się przed silniejszymi mrozami, ale nie w bardzo zimny dzień, bo wtedy drewno staje się kruche i łatwo pęka przy zginaniu. Zanim pień zostanie położony, roślinę zwykle odwiązuje się od palika, usuwa liście i resztki kwiatów z korony, a u podstawy delikatnie rozluźnia glebę w kierunku planowanego zgięcia, żeby nie stawiały oporu najmocniejsze korzenie.

Po położeniu korony przy ziemi tworzy się nad nią kopczyk z lekkiej, przepuszczalnej ziemi, mniej więcej do 20 cm wysokości. To okrycie działa jak izolator – ogranicza przemarzanie miejsca szczepienia oraz delikatnych pędów wierzchołkowych. W razie potrzeby koronę można dodatkowo przytwierdzić do podłoża drewnianym haczykiem lub kratką, żeby zimowy wiatr jej nie uniósł. Starsze róże pienne, których pień jest gruby i sztywny i których nie da się już bezpiecznie zgiąć, zabezpiecza się inaczej – koronę owija się przewiewnym materiałem ochronnym (np. włókniną ogrodniczą lub jutą), pień dodatkowo osłania się matą słomianą, a u podstawy usypuje się klasyczny kopczyk ziemi chroniący rejon przy korzeniach. Ważne jest, by do materiału osłonowego nie wkładać mokrych liści czy resztek roślin, ponieważ rozkładająca się masa organiczna może powodować gnicie pędów w czasie odwilży.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu