eMamaRodzinaMałżeństwoJak Pakistańczycy traktują swoje żony? Poznaj ich codzienność

Jak Pakistańczycy traktują swoje żony? Poznaj ich codzienność

Pakistan to kraj kontrastów, gdzie tradycyjny patriarchat ściera się z powiewami emancypacji. Podczas gdy mężczyźni zarządzają domowym budżetem i kontrolują każdy krok żon, te ostatnie walczą o prawo do spaceru bez zgody męża. Migranci w Europie stają się bankomatami dla rodzin, a „lekkie bicie” wciąż ma religijne uzasadnienie. Między gotowaniem a walką o prawa rozgrywa się dramat milionów kobiet – czasem z happy endem, często za cenę życia.

Gdy mężczyzna rządzi domem, a kobieta gotuje i sprząta

W pakistańskich rodzinach podział ról płciowych jest głęboko zakorzeniony w tradycji i religii. Mężczyzna postrzegany jest jako głowa rodziny, odpowiedzialny za utrzymanie domu finansowo, podczas gdy kobieta zajmuje się domem, dziećmi i „dbaniem o honor” rodziny. Nawet w przypadkach, gdy kobieta pracuje zawodowo, jej zarobki często traktowane są jako „dodatkowe”, a nie równorzędne z wkładem męża. W wielu regionach, szczególnie wiejskich, kobiety nie mają prawa decydować o wydatkach czy wyborze szkoły dla dzieci – te kwestie reguluje męski opiekun.

Typowy dzień pakistańskiej żony zaczyna się przed świtem. Przygotowanie śniadania dla całej rodziny, sprzątanie, pranie ręczne (pralki to wciąż luksus) i opieka nad dziećmi to standard. Kobieta rzadko wychodzi sama z domu – zakupy robi mąż lub syn, a spacery „dla przyjemności” uznawane są za fanaberie. W niektórych społecznościach praktykuje się purdah (izolację kobiet), co oznacza zakaz opuszczania domu bez męskiego towarzystwa i zasłanianie twarzy.

Choć w dużych miastach widać powolne zmiany – np. kobiety pracujące w korporacjach – w 70% gospodarstw domowych wciąż obowiązuje model „mąż decyduje, żona wykonuje”. Ciekawym zjawiskiem jest „matriarchat w patriarchacie” – starsze kobiety, np. teściowe, często egzekwują tradycyjne role wobec młodszych kobiet, utrwalając ten system.

Pracujesz w Europie? Twoja rodzina w Pakistanie czeka na pieniądze

Co piąty Pakistańczyk marzy o wyjeździe do Europy, a ci, którym się udało, stają się żywicielami całych klanów. Przeciętny emigrant zarabiający w Grecji czy Włoszech 20-25 dolarów dziennie (w Pakistanie to 3-4 dolary) wysyła miesięcznie 300-500 euro rodzinie. Te pieniądze nie idą jednak na „zachcianki” – utrzymują rodziców, finansują śluby braci, leczenie dziadków i edukację sióstr.

Presja jest ogromna. Wielu mężczyzn zaciąga pożyczki na nielegalną przeprawę przez Morze Śródziemne (kosztuje 8-15 tys. dolarów), licząc, że „inwestycja” się zwróci. Rodziny często żyją w ciągłym stresie – gdy syn czy mąż trafi do ośrodka dla uchodźców lub straci pracę, cały system finansowy domu się wali. Paradoksalnie, sukces jednego emigranta nakręca kolejne wyjazdy – sąsiedzi, widząc nowy dom czy samochód, też chcą „swojego europejskiego bohatera”.

Lista typowych wydatków z remitencji:

  • 40% – codzienne potrzeby (jedzenie, rachunki)
  • 30% – spłata długów za wyjazd
  • 20% – inwestycje (ziemia, biznes)
  • 10% – edukacja dzieci

Czy przemoc domowa to tradycja?

W 2025 roku Rada Ideologii Islamskiej (CII) znów wstrząsnęła opinią publiczną, sugerując, że mąż ma prawo „lekko uderzyć” żonę za nieposłuszeństwo. Choć projekt ustawy nie wszedł w życie, sama propozycja odsłoniła trwałe społeczne przyzwolenie na przemoc.

Statystyki są bezlitosne: co druga Pakistanka doświadcza przemocy domowej, ale tylko 0,3% zgłasza to na policję. „Lekkie bicie” często oznacza w praktyce regularne kopanie, policzkowanie czy rzucanie przedmiotami. „Tradycyjne uzasadnienia” tego zjawiska sięgają korzeniami do przekonania, że kobieta jest własnością męża – jak ziemia, która „potrzebuje orki”.

Ale jest i iskra nadziei. W Pendżabie działa już 56 specjalnych centrów dla kobiet, gdzie można złożyć pozew bez męskiego pośrednika. Młode pokolenie coraz częściej kwestionuje przemoc – w 2024 roku 12 tys. kobiet wzięło udział w marszu „Nasze ciała, nasze życie” w Karaczi. W mediach społecznościowych hashtag #NoToLightBeating stał się viralowym sprzeciwem.

Walka toczy się też w sądach. Adwokatka Malala Yousafzai (nie mylić z noblistką) wygrała w zeszłym miesiącu precedensową sprawę – sąd uznał, że jednorazowe uderzenie żony przez męża to przestępstwo, nawet jeśli „nie zostawiło siniaków”. To mały krok, ale w kraju, gdzie honor rodziny waży więcej niż krzywda kobiety – rewolucja.

Samotny spacer? Tylko za zgodą męskiego opiekuna

Swoboda poruszania się pakistańskich kobiet wciąż pozostaje iluzją w wielu regionach kraju. Nawet w 2025 roku kobiety potrzebują oficjalnej zgody męża, ojca lub brata, by wyjść z domu bez „uzasadnionego powodu” – np. do lekarza czy na targ. W praktyce „przyjemnościowe” spacery czy wizyty u przyjaciółek często uznawane są za przejaw nieposłuszeństwa. W społecznościach wiejskich nadal funkcjonuje zwyczaj purdah, który nakazuje kobietom zakrywanie twarzy i ogranicza ich obecność w przestrzeni publicznej do minimum.

Zmiany widać głównie w dużych miastach. W Karaczi czy Lahore młode kobiety coraz częściej poruszają się samodzielnie taksówkami lub rikszami, a aplikacje typu Careem oferują usługi „różowych taksówek” z kobietami-kierowcami. To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb. W prowincji Chajber Pasztunchwa lokalne rady plemienne wydają fatwy zakazujące kobietom samotnych podróży bez męskiego opiekuna, argumentując to „zagrożeniem dla moralności”.

Paradoksalnie, technologia stała się nowym narzędziem kontroli. Aplikacje śledzące lokalizację, wymóg wysyłania zdjęć „dowodu obecności” czy obowiązkowe wideorozmowy o ustalonych godzinach – wielu mężów traktuje te metody jak cyfrowe kajdany. W odpowiedzi aktywistki uruchomiły kampanię #RightToRoam, edukując kobiety, jak korzystać z trybu incognito w telefonach i fałszować historię przeglądania.

Honor rodziny ważniejszy niż życie żony

Co roku ponad 1000 pakistańskich kobiet ginie w tzw. zabójstwach honorowych – oficjalne statystyki mówią o 500 przypadkach, ale organizacje pozarządowe szacują rzeczywiste liczby jako dwukrotnie wyższe. Ofiarami padają żony oskarżone o zdradę, córki, które wybrały własnego męża, czy siostry „zbyt otwarcie” wyrażające swoje opinie. Tradycja karo-kari („czarna kobieta, czarny mężczyzna”) pozwala mordercom uniknąć kary, jeśli rodzina ofiary wybaczy zbrodnię – co w praktyce oznacza wypłatę „odszkodowania” lub małżeństwo z inną krewną.

W 2024 roku głośny stał się proces brata, który poderżnął gardło 17-letniej siostrze za rozmowę z kolegą z klasy przez Messenger. Sędzia skazał go na… 6 miesięcy więzienia, uznając „okoliczności łagodzące”. Prawo z 2016 roku, które znosiło możliwość wybaczenia zabójstw honorowych, wciąż pozostaje martwą literą – tylko 3% spraw kończy się wyrokami ponad 10 lat pozbawienia wolności.

Równość w konstytucji, nierówność w codzienności

Artykuł 25 pakistańskiej konstytucji gwarantuje równość płci, a rząd chwali się ustawami o ochronie kobiet przed przemocą. W rzeczywistości 68% kobiet nie zna swoich podstawowych praw, a sądy rzadko stosują zapisy o karaniu za dyskryminację. Przykład? Ustawa z 2020 roku o zakazie zmuszania kobiet do małżeństw – w ciągu 5 lat wykorzystano ją tylko w 127 sprawach.

Kluczowym problemem pozostaje system „wali” (męskiego opiekuna), który uniemożliwia kobietom samodzielne działania prawne. By złożyć pozew o rozwód, założyć firmę czy nawet odebrać paczkę na poczcie, potrzebują podpisu ojca lub męża. W prowincji Sindh wprowadzono eksperymentalny program wydawania dowodów osobistych bez zgody wali, ale tylko 3% kobiet skorzystało z tej opcji – bojąc się rodzinnych konsekwencji.

Edukacja staje się polem bitwy. W Pendżabie 40% dziewcząt rezygnuje ze szkół średnich z powodu presji zamążpójścia. Nawet dyplom magistra nie daje wolności – 33-letnia Ayesha z Islamabadu opowiada, jak rodzice spalili jej świadectwo, krzycząc: „Nikt nie poślubi kobiety mądrzejszej od męża!”.

Miłość bez granic? Pakistańsko-europejskie małżeństwa pod presją

Co roku 15% pakistańskich emigrantów w UE zawiera związki z Europejkami, ale 70% tych małżeństw rozpadają się w ciągu 5 lat. Powody? Kulturowe tsunami. Europejskie żony często nie są przygotowane na życie w wielopokoleniowych domach, gdzie teściowa decyduje o menu obiadu, a mąż przesyła połowę pensji rodzinie w Pakistanie.

Włoskie i brytyjskie sądy notują lawinę spraw o opiekę nad dziećmi – ojcowie wykorzystują pakistańskie prawo, które automatycznie przyznaje im władzę rodzicielską po powrocie do kraju. W 2023 roku głośna stała się historia Sary z Mediolanu, której mąż porwał dwuletniego syna do Lahore, argumentując: „Chcę, by wyrósł na prawdziwego mężczyznę, a nie maminsynka”.

Młode Pakistanki w Europie też płacą wysoką cenę. 25-letnia Fatima z Berlina opowiada: „Gdy odmówiłam małżeństwa z kuzynem, rodzice przysłali wujka z „terapią szokową” – kazał mi oglądać filmy o honorowych zabójstwach”. Hasztag #LoveIsNotACrime łączy tysiące par walczących o prawo do samodzielnego wyboru partnera, ale w społeczności imigrantów wciąż działa nieformalny „sąd obywatelski” wydający wyroki na „zdrajców tradycji”.

Czytaj dalej

Najnowsze na portalu