Nazwa tęczowe dziecko brzmi poetycko, ale kryje się pod nią konkretna, bolesna historia rodziny. Najczęściej określa się tak dziecko urodzone po wcześniejszej stracie ciąży – poronieniu, martwym porodzie albo śmierci noworodka. Znacznie rzadziej tego samego słowa używa się w zupełnie innym kontekście, opisując trzecią generację tzw. gwiezdnych dzieci w nurcie New Age. Oba znaczenia nie mają ze sobą nic wspólnego poza wspólnym słowem.
Tęczowe dziecko ma dwa różne znaczenia
Tęczowe dziecko funkcjonuje w języku polskim w dwóch niezależnych znaczeniach, które nie mają między sobą żadnego związku. Częściej, zwłaszcza w rozmowach o rodzicielstwie i w mediach, określenie to dominuje w kontekście dziecka urodzonego po wcześniejszej stracie ciąży. Rzadziej, w kręgach zainteresowanych duchowością New Age (zachodni nurt odwołujący się do energii i przekonań poza religiami tradycyjnymi), tym samym terminem nazywa się trzecią, najmłodszą generację tzw. gwiezdnych dzieci. Kolor tęczy w żadnym z tych znaczeń nie odnosi się do symboliki społeczności LGBT, choć to skojarzenie bywa pierwszym, jakie przychodzi do głowy.
Oba znaczenia różnią się pochodzeniem i grupą, która ich używa:
- Dziecko po stracie ciąży – określenie rodzica, który po poronieniu, martwym porodzie lub śmierci noworodka urodził kolejne, zdrowe dziecko; to najpopularniejsze i najczęściej spotykane rozumienie terminu.
- Trzecia generacja gwiezdnych dzieci w New Age – pojęcie z nurtu ezoterycznego, opisujące dzieci urodzone po tzw. dzieciach indygo i kryształowych, bez żadnego potwierdzenia w badaniach naukowych.
Rzadsze znaczenie bezpośrednio odwołuje się do klasyfikacji, w której dzieci indygo uznaje się za najstarszą, pierwszą generację, a dzieci tęczowe pojawiają się w niej jako trzecia, najmłodsza grupa.
Podobnie poetycko brzmiące określenie, bananowe dziecko, nie ma nic wspólnego ze stratą ciąży – funkcjonuje od czasów PRL i opisuje dzieci z zamożnych rodzin, korzystające z dóbr niedostępnych dla większości społeczeństwa.
Innym terminem bez związku z tematem straty ciąży jest dziecko HNB, używane wobec niemowląt, które płaczą częściej i śpią krócej niż większość rówieśników. Wymagają one dużo intensywniejszego kontaktu fizycznego z rodzicem niż typowe niemowlę – to termin z psychologii rozwojowej, nie z języka straty czy New Age.
Skąd wzięła się nazwa tęczowe dziecko?
Nazwa tęczowe dziecko to bezpośrednie tłumaczenie angielskiego terminu rainbow baby – kalka językowa, która trafiła do polszczyzny wraz z popularnością blogów i grup wsparcia dla rodziców po stracie. Symbolika odwołuje się do tęczy widocznej na niebie po burzy: burza oznacza stratę, a tęcza – dziecko, które rodzi się później i przynosi ze sobą poczucie, że po trudnym czasie może przyjść coś jasnego. Kolor sam w sobie nie ma znaczenia klasyfikującego – liczy się wyłącznie kolejność zdarzeń, strata i po niej narodziny.
Autor pierwszego użycia zwrotu nie jest znany. Najstarsze potwierdzone udokumentowanie pojawiło się nie później niż w 2008 roku, w książce Christie Brooks „Our Heartbreaking Choices: Forty-Six Women Share Their Stories of Interrupting a Much-Wanted Pregnancy”. Termin trafił do nieformalnego słownika slangowego Dictionary.com w 2018 roku, ale wciąż nie występuje jako formalny wpis w głównych słownikach języka angielskiego – funkcjonuje więc bardziej jako określenie środowiskowe niż uznany termin językowy.

Kim jest tęczowe dziecko w kontekście straty ciąży?
Żadne badanie nie wskazuje, że dzieci urodzone po stracie różnią się czymkolwiek od innych noworodków – to określenie opisuje sytuację rodziny, nie cechę dziecka. Zgodnie z definicją organizacji Tommy’s, największej brytyjskiej organizacji charytatywnej zajmującej się utratą ciąży, tak nazywa się dziecko urodzone po każdej z poniższych sytuacji:
- Poronienie – utrata ciąży do 22. lub 24. tygodnia, w zależności od definicji klinicznej stosowanej w danym źródle czy placówce.
- Ciąża pozamaciczna – zagnieżdżenie zarodka poza jamą macicy, najczęściej w jajowodzie, wymagające przerwania ciąży ze względu na zagrożenie życia matki.
- Ciąża zaśniadowa – rzadka nieprawidłowość rozwoju łożyska, przy której w macicy nie rozwija się zdolny do życia zarodek.
- Terminacja ze wskazań medycznych – przerwanie ciąży zalecone przez lekarzy z powodu poważnych wad płodu lub zagrożenia zdrowia matki.
- Martwe urodzenie – śmierć dziecka w łonie matki po określonym tygodniu ciąży, zanim zdążyło się urodzić żywe.
- Śmierć noworodka – zgon dziecka w pierwszych dniach lub tygodniach po porodzie.
Rozbieżność w podawanej granicy poronienia – 22. albo 24. tydzień – wynika z różnych definicji klinicznych stosowanych przez poszczególne źródła i placówki medyczne. Dokładna klasyfikacja danej straty zależy od okoliczności medycznych konkretnego przypadku, więc szczegóły warto zawsze wyjaśnić z lekarzem prowadzącym.
Jak często rodzice doświadczają straty, po której rodzi się tęczowe dziecko?
Z danych NIK o poronieniach opracowanych na podstawie rejestrów CSIOZ z lat 2017-2019, że od 10 do 15 procent wszystkich potwierdzonych ciąż w Polsce kończy się poronieniem, wynika. W tym samym okresie rocznie około 40 tysięcy kobiet w Polsce traciło ciążę, a kolejne około 1700 rodziło dziecko martwe – to wskaźnik nieco ponad trzy martwe urodzenia na tysiąc porodów.
Taki wskaźnik martwych urodzeń stawia Polskę w gronie krajów jak Belgia, Francja i Węgry – wyraźnie lepiej wypadają Czechy, Niemcy, Szwecja, Norwegia i Finlandia. W skali globalnej, według danych UNICEF, martwe dziecko rodzi się gdzieś na świecie co 16 sekund. Strata ciąży odbija się też na zdrowiu psychicznym: depresja dotyka niemal 11 procent kobiet po poronieniu, ponad dwa razy częściej niż w populacji kobiet bez takiego doświadczenia.
Czynnikiem podnoszącym ryzyko jest wiek matki w momencie zajścia w ciążę:
- Poniżej 30. roku życia – ryzyko poronienia wynosi około 10 procent.
- Po 35. roku życia – ryzyko wzrasta do około 17 procent.
- Po 40. roku życia – ryzyko sięga około 30 procent.
Dla kobiety planującej ciążę po 35. roku życia różnica względem młodszych rówieśniczek jest wymierna: ryzyko rośnie z przedziału 10-15 procent do około 17 procent, a po 40. roku życia sięga poziomu dwukrotnie wyższego od średniej populacyjnej. Rekordy skrajnie późnego macierzyństwa, jak w przypadku najstarszej kobiety, która urodziła dziecko, pokazują, że granica biologiczna bywa przesuwana wyjątkowo daleko – to jednak wyjątki, nie punkt odniesienia dla planowania własnej ciąży. Dokładne ryzyko w indywidualnym przypadku zależy od historii zdrowotnej i warto ustalić je wspólnie z ginekologiem prowadzącym ciążę.
Dni pamięci związane z tęczowymi dziećmi
Dwa dni w roku kalendarzowym wiążą się bezpośrednio z tematem strat ciążowych i narodzin po nich: 22 sierpnia oraz 15 października. Każdy z nich adresowany jest do innej grupy osób w procesie żałoby i nadziei.
Różnią się pochodzeniem i tym, do kogo są skierowane:
- Rainbow Baby Day, 22 sierpnia – święto zainicjowane w 2018 roku przez organizację What The Fertility, której założycielka wybrała tę datę na pamiątkę urodzin własnej córki po wcześniejszej stracie; dzień poświęcony jest dzieciom urodzonym po poronieniu, martwym porodzie czy śmierci noworodka.
- Dzień Dziecka Utraconego, 15 października – dzień pamięci poświęcony dzieciom, które odeszły przed narodzinami lub tuż po nich, obchodzony niezależnie od tego, czy rodzina doczekała się później kolejnego dziecka.
Symbolem łączącym obie daty jest wstążka w kolorze różowo-niebieskim, noszona w środowiskach wsparcia osób po stracie dziecka. Kolor łączy tradycyjne barwy przypisywane dziewczynkom i chłopcom, bez rozróżniania płci utraconego dziecka – nosi się ją niezależnie od tego, czy strata dotyczyła córki, syna, czy ciąży, w której płodu nie zdążono jeszcze określić.

Jak „tęczowi rodzice” przeżywają rodzicielstwo po stracie?
Rodzice tęczowego dziecka opisują rodzicielstwo po stracie jako splot sprzecznych emocji – radość z narodzin miesza się z lękiem o zdrowie kolejnej ciąży i wciąż żywą żałobą po poprzednim dziecku. Intensywność tych uczuć bywa większa niż przy pierwszej ciąży, bo rodzice mają już doświadczenie tego, że coś może pójść nie tak. Określenia tęczowa mama i tęczowy tatuś pojawiły się w języku równolegle z samym terminem tęczowego dziecka, jako sposób nazwania rodziców przechodzących przez ten proces.
W mediach jako tęczowych rodziców wymienia się między innymi:
- Zofię Zborowską i Maję Hyży w Polsce.
- Meghan Markle i Chrissy Teigen za granicą.
- Marka Zuckerberga, określanego jako tęczowy ojciec po trzech poronieniach partnerki przed narodzinami ich pierwszej córki.
Gdy lęk o zdrowie dziecka albo natrętne myśli o powtórce straty zaczynają dominować w codziennym funkcjonowaniu, pomaga rozmowa z psychologiem specjalizującym się w żałobie okołoporodowej albo udział w grupie wsparcia dla rodziców po stracie – to nie oznacza, że rodzic sobie nie radzi, tylko że doświadczenie było wystarczająco trudne, by zostawić trwały ślad.
Czym różni się tęczowe dziecko od dziecka indygo i kryształowego w nurcie New Age?
W nurcie New Age tęczowe dziecko to trzecia, najmłodsza z trzech generacji tzw. gwiezdnych dzieci – to znaczenie używane jest znacznie rzadziej niż to związane ze stratą ciąży. Kolejność powstania koncepcji jest chronologiczna: najpierw pojawiły się dzieci indygo, potem kryształowe, a na końcu tęczowe. Każda kolejna generacja miała, według wyznawców tej koncepcji, reprezentować wyższy poziom duchowego rozwoju niż poprzednia.
Nancy Ann Tappe jako pierwsza opisała aurę w kolorze niebiesko-fioletowym, przypisywaną dzieciom rodzącym się od lat 70. XX wieku; pojęcie spopularyzowali później autorzy poradników Lee Carroll i Jan Tober w 1999 roku. Dzieci kryształowe, których narodziny wyznawcy koncepcji umieszczają w okolicach 1995-2000 roku, opisała Doreen Virtue w książce „The Crystal Children” z 2003 roku. Dzieci tęczowe, według tej samej hierarchii, rodzą się od około 2000 roku, a ich rodzicami mają być tzw. dorośli kryształowi.
Żadna z trzech koncepcji nie ma potwierdzenia w badaniach naukowych – funkcjonują wyłącznie w literaturze ezoterycznej i kręgach zainteresowanych New Age, bez odniesienia w psychologii rozwojowej czy medycynie.
